Dobre powiązanie pomaga klientowi skompletować zakup. Złe zapełnia kartę produktu przypadkową treścią i wydłuża stronę.
Każdy typ ma inne miejsce i inny moment. Uzupełniające działają przy decyzji o zakupie, zamienne w chwili, gdy decyzja jest zagrożona, a wersje wyższej klasy tylko wtedy, gdy różnica jest zrozumiała bez czytania specyfikacji.
Najlepsze przy uzupełniających, bo wynikają ze znajomości produktu. Wymagają utrzymania — powiązanie z towarem wycofanym psuje wrażenie.
Nie trzeba ich robić dla całego katalogu. Wystarczą produkty najczęściej kupowane i te, przy których obsługa i tak odpowiada na pytanie „co jeszcze potrzebne". Reszta może pozostać bez powiązań i nic się nie stanie.
Wyliczane z rzeczywistych zamówień. Działają przy dużej liczbie transakcji; przy małej dają skojarzenia przypadkowe.
Warto z nich wykluczyć produkty kupowane przy prawie każdym zamówieniu, bo zdominują wszystkie listy, nie niosąc żadnej informacji. Wykluczyć trzeba też towary wycofane i pozycje bez stanu — reguła musi to sprawdzać przy każdym wyświetleniu, a nie przy tworzeniu powiązania.
To jedyne miejsce, w którym rekomendacja realnie ratuje zamówienie. Klient, który trafił na produkt bez stanu, ma dwa wyjścia: wziąć podobny albo poczekać. Warto dać obie możliwości naraz — listę zamienników i pole zapisu na powiadomienie o dostępności.
Uzupełniające przy przycisku zakupu i w koszyku. Zamienne przy produkcie niedostępnym. Reszta niżej, poza pierwszym ekranem.
Propozycje w koszyku powinny dotyczyć drobiazgów, które nie wymagają namysłu. Droższy produkt pokazany tuż przed płatnością odsuwa decyzję zamiast ją domykać.
Cztery do sześciu. Kilkanaście działa jak lista kategorii i jest pomijane wzrokiem. Lepiej pokazać mniej pozycji trafnych niż wypełnić karuzelę czymkolwiek, byle była pełna.
Rekomendacje wyliczane przy każdym wejściu potrafią zauważalnie obciążyć kartę produktu. Wyniki wyliczane z wyprzedzeniem i odświeżane okresowo działają wystarczająco dobrze, a nie spowalniają sklepu.
Liczy się udział zamówień zawierających produkt dodany z rekomendacji, a nie liczba kliknięć w karuzelę. Jeśli po kilku tygodniach ten udział jest bliski zeru, sekcja nie pomaga, tylko wydłuża stronę i można ją usunąć.
Przy wąskim asortymencie, gdzie klient i tak widzi całość oferty, oraz przy produktach kupowanych pojedynczo, bez żadnych akcesoriów. W obu przypadkach lepszą inwestycją jest wyszukiwarka z filtrami, która pomaga dojść do właściwego produktu, zamiast proponować kolejne. Nie warto też uruchamiać rekomendacji wyliczanych z historii, dopóki liczba zamówień jest niewielka — powiązania wyjdą wtedy przypadkowe i podważą zaufanie do całej sekcji.