Stały klient nie przegląda kategorii. Ma listę kodów i chce ją wprowadzić w całości, bez klikania w każdą kartę osobno.
Jak działa
Pole, w które wkleja się listę kodów z ilościami — najczęściej prosto z arkusza. Sklep rozpoznaje pozycje i dodaje je do koszyka jednym działaniem.
Rozpoznawanie musi być odporne na to, jak ludzie naprawdę wklejają dane: kod i ilość rozdzielone tabulatorem, średnikiem albo spacją, ilość zapisana z przecinkiem, puste wiersze, nagłówek kolumn skopiowany razem z resztą. Formularz, który wymaga jednego konkretnego formatu, nie skraca pracy, tylko ją przenosi.
Kody zamienne
Klient używa kodu producenta, symbolu własnego albo numeru z poprzedniej faktury. Rozpoznawanie wszystkich wariantów decyduje o użyteczności narzędzia.
Wymaga to jednego pola w karcie produktu na kody dodatkowe i konsekwencji w jego wypełnianiu. Warto tam wpisywać także zapisy z myślnikami i bez, bo w arkuszach klientów występują obie formy.
Nierozpoznane pozycje
Pokazane osobno, z propozycjami zbliżonymi, a nie pominięte po cichu. Ciche pominięcie oznacza zamówienie niekompletne i telefon do obsługi.
Przy pozycjach niedopasowanych przydaje się to samo dopasowanie przybliżone, które opisujemy przy wyszukiwarce produktów. Klient sam wybiera właściwą pozycję z krótkiej listy, zamiast wracać do katalogu.
Podgląd przed dodaniem
Lista rozpoznanych pozycji z nazwami, cenami i dostępnością przed zatwierdzeniem. To ostatni moment na wychwycenie pomyłki w kodzie.
Na tym etapie powinny być widoczne ceny obowiązujące danego klienta, a nie katalogowe. Jeśli sklep obsługuje ceny dla klientów hurtowych, formularz musi je uwzględniać razem z progami ilościowymi — inaczej klient zobaczy jedną kwotę w podglądzie, a inną w koszyku.
Pozycje niedostępne
Rozpoznane, ale bez stanu — trzeba oznaczyć, a nie pomijać. Klient decyduje, czy czeka, czy bierze zamiennik. Podanie przy nich terminu dostępności zwykle wystarcza, żeby zamówienie zostało złożone w całości, zamiast rozpaść się na dwa.
Wgranie pliku
Przy większych zamówieniach wygodniejsze niż wklejanie. Wystarczy obsługa prostego pliku z dwiema kolumnami. Rozbudowane mapowanie kolumn rzadko się przydaje — klienci i tak przysyłają zawsze ten sam układ.
Kto z tego korzysta
Prawie wyłącznie klienci firmowi i stali. Dla nich jest to jednak funkcja rozstrzygająca o wyborze dostawcy. Wystarczy, że u konkurencji zamówienie zajmuje minutę, a u nas kwadrans.
Kiedy nie warto
W sklepie czysto detalicznym, gdzie klient nie zna kodów i nie ma skąd ich wziąć. Nie warto też uruchamiać formularza, dopóki w katalogu panuje bałagan z kodami: powielone symbole i braki w kodach producenta sprawią, że narzędzie będzie się myliło częściej niż człowiek. Porządek w danych jest tu warunkiem, nie dodatkiem. Przegląd kodów przed uruchomieniem formularza zajmuje mniej czasu niż późniejsze poprawianie zamówień złożonych z błędnie dopasowanymi pozycjami.