Co robimy
Dane są w systemie, ale odpowiedź na pytanie „dlaczego marża spadła” zajmuje pół dnia. Raporty, które odpowiadają same, i alerty, które odzywają się, zanim zrobi się problem.
Najpierw ustalamy, co liczba ma znaczyć — dopiero potem powstaje wykres.
Pulpity i zestawienia dla kierownictwa: definicja wskaźnika przed wykresem, skąd biorą się rozbieżności i kiedy pulpit jest zbędny.
Nietypowe zamówienia, błędy w danych i odstępstwa od normy: jak ustalić próg, kto ocenia zgłoszenie i co zrobić z fałszywymi alarmami.
Prognozowanie popytu i planowanie zapasu: ile historii trzeba mieć, co psuje prognozę, jak mierzyć błąd i kiedy prosta reguła wystarczy.
Marże, koszyk, sezonowość i rentowność klientów: co ustalić przed liczeniem, czego dane nie pokażą i kiedy analiza nie zmieni decyzji.
Siadamy do procesu z ludźmi, którzy go wykonują. Mierzymy, ile godzin zjada i co da się z niego zdjąć. Kończy się raportem z rekomendacjami — zostaje u Was niezależnie od dalszych decyzji.
Wybieramy rozwiązanie i podajemy zakres, termin oraz koszt. Stawka godzinowa albo wycena za projekt, zależnie od tego, jak ostro da się zakres domknąć.
Dużej części nie budujemy od zera — dostosowujemy gotowe rozwiązania do Waszych danych. Prostsze wdrożenia zamykamy w kilka dni. Zespół uczymy na jego własnych przypadkach.
Zostajemy na tyle, na ile trzeba. Proces działa, więc o kolejnym kroku decydujecie na podstawie wyniku, a nie obietnicy.

Z systemów, które już macie — ERP, sklepu, BaseLinkera. Zanim powstanie wykres, ustalamy definicję wskaźnika, żeby ta sama liczba znaczyła to samo w każdym raporcie.
