Współpraca
Pracujemy w czterech krokach. Każdy kończy się czymś, co zostaje u Was — od raportu z audytu po działający proces.
Siadamy do procesu z ludźmi, którzy go wykonują. Mierzymy, ile godzin zjada i co da się z niego zdjąć. Kończy się raportem z rekomendacjami — zostaje u Was niezależnie od dalszych decyzji.
Wybieramy rozwiązanie i podajemy zakres, termin oraz koszt. Stawka godzinowa albo wycena za projekt, zależnie od tego, jak ostro da się zakres domknąć.
Dużej części nie budujemy od zera — dostosowujemy gotowe rozwiązania do Waszych danych. Prostsze wdrożenia zamykamy w kilka dni. Zespół uczymy na jego własnych przypadkach.
Zostajemy na tyle, na ile trzeba. Proces działa, więc o kolejnym kroku decydujecie na podstawie wyniku, a nie obietnicy.
Kiedy warto
Ktoś przepisuje te same dane po raz drugi. Zamknięcie miesiąca zależy od jednej osoby. Zamówienia z kilku kanałów trzeba ręcznie scalać. Odpowiedź na proste pytanie klienta zajmuje pół dnia, bo trzeba jej szukać w trzech miejscach.

Kiedy nie warto
Jeśli proces zmienia się co miesiąc, automatyzacja zamrozi bałagan zamiast go uporządkować. Najpierw proces, potem narzędzie.
Jeśli coś dzieje się dwa razy w roku i zajmuje godzinę, wdrożenie się nie zwróci. Napiszemy to w raporcie z audytu, zamiast szukać na siłę czegoś do wdrożenia.
Warto wiedzieć
Automatyzacja zdejmuje przepisywanie danych i szukanie informacji w trzech miejscach — czyli to, czego i tak nikt nie lubi robić. Etat znika wtedy, gdy firma tak zdecyduje, a nie dlatego, że wdrożyła rozpoznawanie faktur.

Raczej odwrotnie. Im mniejszy zespół, tym bardziej boli, że jedna osoba przepisuje faktury zamiast robić rzeczy, których nikt inny nie zrobi. Wdrożenie jednego procesu nie wymaga działu IT ani projektu na pół roku.

To pogląd z czasów, gdy każdy model trenowało się od zera. Żeby odczytać fakturę albo odpowiedzieć na pytanie z instrukcji, wystarczą Wasze własne dokumenty. Żadnych zbiorów treningowych i żadnego uczenia od podstaw.

Nie całą — jeden proces, ten, który zdejmujemy. Reszta może zostać taka, jaka jest, dopóki nie przyjdzie jej kolej. Czekanie na moment, w którym wszystko będzie gotowe, to najdroższy sposób na nierobienie niczego.


Od audytu procesu, nie od wyboru narzędzia. Sprawdzamy, co dziś zajmuje zespołowi najwięcej godzin, ile z tego da się zdjąć i czy to się opłaca. Jeśli nie widzimy sensownego zwrotu, mówimy o tym przed wdrożeniem, a nie po nim.
