Kontrahent odsyła umowę z poprawkami i zapewnia, że to drobiazgi. Porównanie automatyczne rozstrzyga to w kilkanaście sekund.
Pytanie „czy w tej umowie jest klauzula o wyłączności" wymaga zwykle przeczytania czterdziestu stron. Albo kilkunastu sekund.
Termin przeoczony kosztuje więcej niż cała praca nad jego odczytaniem. To najbardziej wymierne zastosowanie analizy dokumentów.
Faktura od zagranicznego dostawcy albo umowa po angielsku przestaje być przeszkodą organizacyjną. Zaczyna być kwestią kontroli jakości.
Wykrycie, czy dokument został podpisany, jest zadaniem prostym i bardzo praktycznym. Ocena, czy podpis jest prawdziwy — zupełnie innym.