Allegro bywa największym kanałem sprzedaży, a jednocześnie tym, którego dane najbardziej odbiegają od tego, czego oczekuje system magazynowy. Warto znać te różnice przed wdrożeniem.
Zamówienie z platformy niesie własny identyfikator, własne oznaczenia form dostawy i własne dane rozliczeniowe. Dane do dokumentu sprzedaży bywają niepełne — kupujący podaje je osobno i czasem po fakcie.
Inna jest też kartoteka towaru. Oferta na platformie ma swój numer, który trzeba powiązać z symbolem magazynowym; jeden towar bywa wystawiony w kilku ofertach, a jedna oferta obejmuje kilka wariantów. Powiązanie utrzymuje się stale, bo oferty są zamykane i zakładane od nowa. To ten sam problem co przy pobieraniu zamówień ze sklepu własnego, tylko w większej skali.
Część kupujących to firmy, część osoby prywatne, a żądanie faktury bywa zgłaszane po zakupie. Reguła automatyczna powinna rozpoznać typ nabywcy i poczekać z wystawieniem dokumentu, gdy dane są niekompletne, zamiast wystawiać go z brakami.
Potrzebna jest też ścieżka dla danych, które przyjdą później. Zamówienie już wysłane, a faktura żądana po tygodniu — automat musi umieć dopiąć dokument do zamkniętej sprawy, inaczej powstanie druga sprzedaż tego samego towaru.
Platforma udostępnia własne metody wysyłki z własnymi etykietami. Mapowanie ich na przewoźników w systemie wysyłkowym trzeba wykonać raz i utrzymywać, bo lista metod się zmienia.
Metoda nieznana w mapowaniu musi zatrzymać zamówienie z czytelnym powodem, a nie podstawiać przewoźnika domyślnego. Podstawienie kończy się przesyłką nadaną inaczej, niż kupujący zapłacił. Szczegóły samego wydruku opisuje tekst o automatycznym generowaniu etykiet kurierskich.
Aktualizacja stanów po stronie platformy ma opóźnienie. Przy towarach o dużej rotacji warto utrzymywać bufor bezpieczeństwa — kilka sztuk niewystawianych do sprzedaży — który pochłania rozjazd między rzeczywistym stanem a tym pokazywanym kupującym.
Bufor kosztuje: to towar, którego nie sprzedajemy. Dlatego ustawia się go na pozycjach o dużej rotacji i niskim zapasie, a nie na całym asortymencie.
Zasady odstąpienia na platformie bywają korzystniejsze dla kupującego niż w sklepie własnym. Proces zwrotu jest przez to częstszy i warto go zautomatyzować równolegle z samą sprzedażą, a nie później.
W praktyce oznacza to trzy rzeczy: zgłoszenie zwrotu z platformy musi trafiać do systemu, korekta dokumentu musi być powiązana z pierwotną sprzedażą, a przyjęty towar musi wrócić na stan z opisem stanu, w jakim wrócił. Jeśli którykolwiek z tych kroków zostaje po stronie człowieka, zwroty stają się wąskim gardłem szybciej niż sama sprzedaż.
Platforma rozlicza sprzedawcę z czasu wysyłki i jakości obsługi. Opóźnienie wynikające z przepisywania zamówień odbija się na widoczności ofert, więc argument za automatyzacją jest tu mocniejszy niż sama oszczędność pracy biura.
Przy kilku transakcjach w tygodniu ręczne przepisanie zamówienia zajmuje mniej czasu niż utrzymanie powiązań ofert. Połączenie zaczyna się bronić, gdy platforma staje się stałym kanałem, a stany trzeba pilnować równolegle ze sklepem. Przy sprzedaży w kilku miejscach naraz warto rozważyć warstwę pośrednią zamiast osobnego połączenia dla każdej platformy.