Przy sprzedaży w kilku kanałach naraz pojawia się pytanie, gdzie ma być miejsce, w którym zamówienia się spotykają. Odpowiedź wpływa na całą resztę wdrożenia.
Każdy kanał sprzedaży mówi własnym językiem. Warstwa pośrednia tłumaczy je na jeden format, dzięki czemu system magazynowy obsługuje jeden rodzaj zamówienia zamiast pięciu. Ogranicza to liczbę połączeń z n razy m do n plus m.
Praktyczny skutek jest taki, że dołożenie kolejnego kanału przestaje być projektem. Nowy sklep albo nowa platforma podłącza się do warstwy, a reguły po stronie magazynu zostają bez zmian. Przy bezpośrednim łączeniu sklepu z systemem każdy nowy kanał to kolejna integracja do utrzymania.
Podział sprowadza się do jednej zasady: warstwa pośrednia odpowiada za przepływ, system magazynowy za stan i za pieniądze. Wszystko, co trzeba będzie kiedyś odtworzyć na potrzeby rozliczenia albo kontroli, powinno mieć swoje miejsce po stronie systemu.
Gdy stan magazynowy prowadzony jest równolegle w obu miejscach, prędzej czy później się rozjadą. Rozstrzygnięcie, które miejsce jest nadrzędne, musi zapaść przed wdrożeniem i obowiązywać bez wyjątków.
Rozjazd rzadko wynika ze złej konfiguracji. Częściej z ręcznej korekty zrobionej na szybko w jednym z systemów. Dlatego oprócz reguły potrzebny jest cykliczny raport porównujący stany po obu stronach — bez niego różnicę zauważa dopiero klient, który kupił niedostępny towar.
Warto z góry opisać, co płynie w którą stronę: zamówienia i statusy z warstwy do systemu, stany i ceny z systemu do warstwy. Przy takim układzie rezerwacja towaru powstaje po stronie magazynu, a do kanałów trafia już stan dostępny. Rezerwowanie w warstwie pośredniej prowadzi do sytuacji, w której magazyn nie wie, że towar jest komuś obiecany.
Im więcej logiki biznesowej trafia do warstwy pośredniej, tym trudniejsza jej ewentualna zmiana. Warto trzymać w niej przepływ i reguły operacyjne, a nie wiedzę o tym, jak firma liczy marżę.
Dobrym sprawdzianem jest pytanie, co trzeba by odtworzyć przy przejściu na inne narzędzie. Jeśli odpowiedź obejmuje sposób liczenia cen albo zasady rabatowania, logika osunęła się za daleko.
Przy jednym sklepie i jednym magazynie dokłada ogniwo, które trzeba opłacać i utrzymywać, nie rozwiązując żadnego realnego problemu. Zaczyna się bronić od drugiego, a wyraźnie od trzeciego kanału sprzedaży — albo wtedy, gdy firma korzysta z wielu przewoźników i chce mieć ich obsługę w jednym miejscu.