Zamówienie przychodzi w walucie kupującego, a dokument powstaje w walucie prowadzenia ksiąg. Kurs musi pochodzić z ustalonego źródła i z ustalonego dnia — dobrany dowolnie tworzy różnice, których nie da się później uzgodnić.
Sprzedaż do konsumentów w innych krajach podlega odrębnym zasadom rozliczenia podatku, z progami wartości i odrębną sprawozdawczością. To rozstrzygnięcie księgowe, nie techniczne — automat musi je odwzorować, ale nie może go za nikogo podjąć.
Przesyłka poza obszar celny wymaga deklaracji zawartości z opisem towaru, jego wartością i klasyfikacją. Dane te pochodzą z kartoteki towarowej, więc jej kompletność decyduje o tym, czy da się to zautomatyzować.
Platformy zagraniczne rozliczają sprzedawcę z czasu wysyłki i jakości obsługi. Opóźnienie wynikające z ręcznego przepisywania zamówień przekłada się bezpośrednio na widoczność ofert. To argument za automatyzacją mocniejszy niż sama oszczędność pracy.
Karta produktu musi istnieć w języku rynku docelowego. To zadanie z obszaru danych produktowych, ale bez niego sprzedaż zagraniczna nie ruszy — warto ująć je w tym samym projekcie.