Firma z więcej niż jednym miejscem składowania musi przy każdym zamówieniu rozstrzygnąć, skąd wyjdzie towar. Robione ręcznie, opiera się na pamięci magazyniera. Robione regułą, daje się zmierzyć i poprawić.
Kryteria bywają sprzeczne, więc reguła musi mieć ustaloną kolejność ważności. Najczęściej pierwsza jest dostępność całości, potem odległość, a rotacja rozstrzyga remisy. Kolejność zapisana wprost pozwala później sprawdzić, dlaczego konkretne zamówienie poszło z konkretnego magazynu.
Trzy wyjścia: podzielić zamówienie na dwie przesyłki, przesunąć brakującą pozycję między magazynami albo wstrzymać realizację do uzupełnienia zapasu. Każde ma inny koszt i inny wpływ na termin — reguła powinna wybierać świadomie, a nie zawsze tak samo.
Przesunięcie międzymagazynowe wygląda najtaniej, ale wydłuża termin o czas transportu i wymaga własnego dokumentu. Jeśli w firmie nie ma stałego kursu między lokalizacjami, ten wariant istnieje tylko na papierze.
Podział zamówienia oznacza drugą przesyłkę, drugi dokument i drugie powiadomienie dla klienta. Bywa opłacalny przy zamówieniu o dużej wartości, a nieopłacalny przy drobnym. Warto wprowadzić próg wartości, poniżej którego dzielenie jest wykluczone.
Decyzja o podziale zazębia się z obsługą zamówień częściowych: kto ponosi koszt drugiej przesyłki i w którym momencie informujemy klienta. To rozstrzygnięcia handlowe i muszą zapaść przed konfiguracją reguły.
Przy równoległej sprzedaży w kilku kanałach dwa zamówienia mogą sięgnąć po ostatnią sztukę w tej samej chwili. Rezerwacja musi następować w momencie przypisania magazynu, nie później — inaczej jedno z zamówień trafi do realizacji bez pokrycia.
Z tego samego powodu przypisanie magazynu powinno być trwałe. Reguła, która przelicza wybór przy każdym odświeżeniu, potrafi przenieść zamówienie do innej lokalizacji już po wydrukowaniu listy kompletacyjnej.
Wyścig o ostatnią sztukę nie jest przypadkiem brzegowym, tylko codziennością przy popularnym towarze. Dlatego reguła powinna działać na stanie dostępnym w konkretnej lokalizacji, a nie na sumie stanów ze wszystkich magazynów. Suma zawsze wygląda zachęcająco i zawsze prowadzi do zamówienia, którego nie da się skompletować w jednym miejscu.
Stany prowadzone osobno dla każdej lokalizacji, a nie jedna wspólna liczba. Adresy magazynów jako punkty startowe przesyłek. Ustalone, które lokalizacje w ogóle wysyłają do klienta, a które tylko zaopatrują sklepy. Bez tego reguła przypisze zamówienie do miejsca, z którego nikt nic nie nadaje.
Przy dwóch lokalizacjach, z których jedna wysyła prawie wszystko, reguła jest zbędna — wystarczy wskazać magazyn domyślny i obsłużyć wyjątki ręcznie. Automatyczny routing zaczyna się zwracać, gdy lokalizacje mają porównywalny udział w wysyłce albo gdy różnice w koszcie dostawy są odczuwalne. Podobnie z doborem przewoźnika: obie reguły warto projektować razem, bo wybór magazynu zmienia kierunek przesyłki.