Kod kreskowy odczytany urządzeniem eliminuje pomyłkę przy wyborze towaru. To najprostsza i najskuteczniejsza zmiana w magazynie, jaką można wprowadzić.
Praca na żywo — urządzenie łączy się z systemem, każdy odczyt jest natychmiast weryfikowany. Wymaga zasięgu w całym magazynie.
Praca z odroczeniem — kolektor zbiera odczyty i przekazuje je po powrocie. Działa bez zasięgu, ale błędy wychodzą dopiero przy wczytaniu.
Wybór między nimi jest decyzją o infrastrukturze, nie o oprogramowaniu. Praca na żywo wymaga zasięgu w regałach, w chłodni, w strefie przyjęć. Odroczenie jest tańsze na starcie, ale każdy błąd wychodzi po fakcie, gdy towar leży już odłożony.
Największą pracą jest zwykle uporządkowanie kodów w kartotece. Dopóki jeden kod odpowiada dwóm towarom albo ten sam towar ma trzy kartoteki, urządzenie tylko przyspieszy powielanie błędu.
Przy pracy na wielu lokalizacjach dochodzi potwierdzanie przesunięć międzymagazynowych po obu stronach, a w firmach składających zestawy — kontrola składników przy kompletacji.
Zawsze się znajdzie. Potrzebna jest ścieżka awaryjna — wybór z listy albo własna etykieta drukowana przy przyjęciu.
Ten sam towar zeskanowany dwa razy, kod odczytany z sąsiedniej etykiety, uszkodzony kod. System powinien rozpoznać powtórzenie i zapytać, zamiast dodawać sztukę po cichu.
Osobno trzeba ustalić, co się dzieje przy zeskanowaniu towaru spoza dokumentu. Przy przyjęciu bywa to pozycja dosłana przez dostawcę, przy kompletacji — sięgnięcie na sąsiednią półkę. To dwie różne sytuacje i reakcja systemu powinna być w nich inna.
Sygnał dźwiękowy przy błędzie jest ważniejszy niż komunikat na ekranie, na który nikt nie patrzy przy pracy obiema rękami.
Sam ekran urządzenia powinien pokazywać jedną rzecz naraz: co zeskanowano, ile zostało, czy się zgadza. Rozbudowane widoki z kilkoma tabelami nie sprawdzają się przy pracy w ruchu i w rękawicach.
Odczyty muszą trafiać do dokumentów magazynowych przez mechanizmy programu, a nie wprost do tabel. W Subiekcie GT służy do tego Sfera, inne systemy mają własne interfejsy. Zasada jest ta sama niezależnie od marki: dokument tworzy program, dodatek tylko dostarcza dane.
Przy niewielkim asortymencie i jednej osobie, która zna towar na pamięć. Koszt urządzeń, etykiet i utrzymania kodów przekroczy wtedy zysk. Skanowanie zaczyna się opłacać, gdy towary są do siebie podobne, a pomyłka kończy się zwrotem albo reklamacją.