Standardowy ekran systemu obsługuje przypadek ogólny. Firmy mają procesy szczególne — i wtedy pracownik klika przez pięć zakładek, żeby wykonać jedną czynność.
Kiedy własny ekran ma sens
- czynność wykonywana wielokrotnie dziennie wymaga wielu kroków,
- dane potrzebne do decyzji są rozrzucone po kilku miejscach,
- obsługa wymaga wiedzy, której nowa osoba nie ma,
- pomyłki wynikają z pomijania kroku.
Wspólne dla tych sytuacji jest to, że problemem nie jest brak danych w systemie, tylko ich rozproszenie. Dane są, ale żeby podjąć decyzję, trzeba je pozbierać z kilku miejsc i pamiętać kolejność kroków.
Kiedy nie ma
Gdy funkcja istnieje w standardzie, tylko nikt jej nie zna. Zanim powstanie dodatek, warto sprawdzić, czy problemem nie jest brak szkolenia — to tańsze i szybsze.
Drugi przypadek to czynność wykonywana rzadko. Ekran używany raz w miesiącu i tak wymaga przypominania sobie, jak działa, a w utrzymaniu kosztuje tyle samo co ten używany codziennie. Szerzej o tym rozstrzygnięciu piszemy w tekście o tym, kiedy dodatek, a kiedy zmiana procesu.
Zasada jednego ekranu
Dobry dodatek zbiera na jednym ekranie wszystko, co potrzebne do wykonania zadania, i kończy je jednym potwierdzeniem. Ekran, który znów odsyła gdzie indziej, nie rozwiązuje pierwotnego problemu.
Zanim powstanie projekt, warto spisać, co osoba obsługująca musi wiedzieć w momencie decyzji: jakie stany, jakie ceny, jaka historia kontrahenta, jakie zaległości. Ta lista jest gotowym opisem zawartości ekranu. Jeśli nie da się jej spisać, proces nie jest jeszcze ustalony i dodatek utrwali niejasność.
Co dopisać poza samym widokiem
Ekran, który tylko pokazuje dane, rzadko wystarcza. Zwykle potrzebne są też kontrole poprawności uruchamiane przy zatwierdzeniu oraz miejsce na informacje, dla których w standardzie go nie ma — wtedy w grę wchodzą własne pola i słowniki. Te elementy zamawia się razem, bo osobno rozwiązują tylko część problemu.
Osobną sprawą są uprawnienia. Własny ekran musi respektować role zdefiniowane w systemie. Jeśli handlowiec nie może zmieniać ceny w standardowym oknie, nie może też przez dodatkowe. Ekran omijający uprawnienia staje się furtką, o której po roku nikt już nie pamięta.
Spójność z programem
Własny ekran powinien wyglądać i zachowywać się jak reszta systemu. Odmienne skróty klawiszowe i inny układ przycisków spowalniają pracę bardziej, niż pomaga sam dodatek. Dotyczy to też drobiazgów: kolejności pól przy przechodzeniu tabulatorem, zachowania klawisza Enter, sposobu zamykania okna.
Aktualizacje
Zmiana wersji systemu potrafi naruszyć dodatek. Warto z góry ustalić, kto go sprawdza po aktualizacji i jak szybko — inaczej okazuje się, że kluczowa funkcja przestała działać w środku miesiąca.
Im głębiej ekran ingeruje w program, tym większe ryzyko. Rozwiązanie prostsze, choćby mniej wygodne, przetrwa więcej aktualizacji. To realne kryterium wyboru, nie kwestia estetyki kodu.