Zamówienie jest zobowiązaniem, nie sprzedażą. Firmy, w których ten podział jest niejasny, mają problem ze stanami i z terminami.
Zamówienie odbiorcy blokuje towar. Bez tego ten sam egzemplarz zostaje obiecany dwóm klientom.
Rezerwacja powinna wskazywać magazyn, z którego towar zostanie wydany. Rezerwacja na stan łączny wygląda poprawnie w zestawieniu i rozsypuje się przy kompletacji, gdy okazuje się, że towar leży w innym punkcie. Zasady wskazywania miejsca opisuje tekst o magazynach i lokalizacjach.
Zamówienie niepotwierdzone nie może blokować stanu bezterminowo. Automatyczne zwalnianie jest konieczne.
Termin wygaśnięcia warto ustalić osobno dla różnych sytuacji: inny dla zamówienia opłaconego, inny dla oczekującego na potwierdzenie. Przed zwolnieniem przydaje się powiadomienie do opiekuna klienta, żeby zwolnienie nie zaskoczyło osoby, która właśnie kończy negocjacje.
Wydanie dostępnych pozycji z zachowaniem reszty jako otwartej. Brak jednej pozycji nie może wstrzymywać całości.
Decyzja o dopuszczalności wysyłek częściowych należy do klienta i powinna być zapisana przy kontrahencie, a nie ustalana za każdym razem. Część odbiorców przyjmuje tylko kompletne dostawy, bo każda przesyłka to u nich osobne przyjęcie. Reguła zapisana raz oszczędza telefonów przy każdym zamówieniu.
Zamówienie klienta generujące zamówienie do dostawcy. Pozwala odpowiedzieć na pytanie o termin z jednego miejsca.
To najbardziej praktyczna część całego mechanizmu. Osoba odbierająca telefon widzi, czy brakująca pozycja została zamówiona, u kogo i na kiedy. Bez powiązania odpowiedź wymaga przejrzenia korespondencji zaopatrzenia, a klient słyszy „sprawdzę i oddzwonię”.
Zestawienie zamówień po terminie i zagrożonych, przeglądane codziennie przez osobę odpowiedzialną.
Zestawienie w układzie firmy zwykle wymaga własnego raportu, bo istotny jest tu podział na opiekunów albo na grupy asortymentu. Ważniejsze od formy jest to, żeby lista miała właściciela — raport bez osoby, która go otwiera, nie jest kontrolą.
Zamówienia porzucone i zrealizowane częściowo muszą dać się zamknąć. Inaczej lista otwartych traci sens.
Lista, na której połowa pozycji jest martwa, przestaje być czytana po kilku tygodniach. Wraz z nią przestaje działać cała kontrola terminów. Porządkowanie tej listy jest czynnością cykliczną, a nie jednorazowym sprzątaniem.
Zamówienia spływające z kanałów elektronicznych da się zamieniać na dokumenty bez udziału człowieka, pod warunkiem opisania kontroli. Reguły opisuje tekst o automatyzacji dokumentów. Przy niewielkiej liczbie zamówień, z których większość i tak wymaga uzgodnienia terminu albo warunków, automat nie zwraca się — obsługuje wtedy tylko przypadki proste, a te i tak zajmują najmniej czasu.
Najpierw od rozstrzygnięcia, czy zamówienie w firmie blokuje stan, czy nie. To jedna decyzja, która przesądza o całej reszcie. Potem od terminu wygasania i osoby odpowiedzialnej za przegląd listy otwartych. Dopiero na końcu warto myśleć o powiązaniach z zakupem i o automatycznym przyjmowaniu. Odwrotna kolejność kończy się sprawnym mechanizmem działającym na danych, którym nikt nie ufa.