Narzędzie producenta przenosi dane podstawowe. Reszta projektu dotyczy tego, czego ono nie obejmuje.
Kartoteki, kontrahenci, dokumenty i rozrachunki w zakresie przewidzianym przez producenta. To solidna podstawa.
Warto sprawdzić ten zakres na początku, a nie zakładać. Od niego zależy, ile pracy zostaje po stronie firmy — a to jest właściwy rozmiar projektu, nie samo uruchomienie narzędzia.
Najczęstszą stratą są pola własne dołożone przez rozszerzenia. Przed migracją robi się ich spis: skąd pochodzą, ile pozycji jest wypełnionych, czy zawartość jest jeszcze używana. Część zwykle okazuje się martwa. Reszta wymaga osobnego eksportu i wczytania po drugiej stronie.
Przed odtwarzaniem warto sprawdzić, czy nowa linia nie ma danej funkcji w standardzie. Ta weryfikacja bywa większą oszczędnością niż sama migracja.
Mechanizmy rozszerzania są po obu stronach inne, więc rozwiązania nie przenosi się przez skopiowanie — trzeba je zaprojektować od nowa. To zwykle największa pozycja w koszcie przejścia i główny powód, dla którego wybór między liniami rozstrzyga się na liście używanych dodatków, a nie na porównaniu funkcji.
Własne szablony trzeba przygotować ponownie. To dobry moment, żeby zamiast odtwarzać kilkanaście podobnych wzorów, zrobić jeden szablon z parametrami. Przy okazji wychodzi, które wydruki nie były używane od dawna.
Rozstrzygnięcie biznesowe, nie techniczne. Rozrachunki nierozliczone i dokumenty objęte gwarancją przenosimy zawsze, resztę według decyzji.
Przy odpowiedzi trzeba rozdzielić dwie rzeczy: przez ile lat dane muszą być przechowywane, a przez ile widoczne od ręki w nowym systemie. Stary system pozostawiony do wglądu obsługuje tę drugą potrzebę taniej niż przenoszenie wszystkiego.
Krótka, z jasnym podziałem: nowe dokumenty w nexo, stary system do wglądu. Bez daty zakończenia trwa miesiącami.
Podział musi być rozłączny. Wystawianie dokumentów po obu stronach „na wszelki wypadek” daje dwa niepełne obrazy sprzedaży i podwaja pracę. Data przełączenia powinna być ustalona wcześniej i przypadać na spokojniejszy okres.
Liczba kartotek, suma stanów, wartość zapasu, salda rozrachunków. Cztery liczby, które muszą się zgadzać.
Sprawdza się je na tym samym dniu po obu stronach i zapisuje wynik. Różnica wykryta pierwszego dnia jest do wyjaśnienia. Ta sama różnica znaleziona po miesiącu pracy jest już wymieszana z bieżącymi dokumentami i jej rozplątanie kosztuje wielokrotnie więcej.
Jeśli firma pracuje na kilku stanowiskach, nie odczuwa spowolnienia, a jej rozwiązania działają, przejście jest kosztem bez efektu w codziennej pracy. Sam fakt, że jedna linia jest nowsza, niczego nie zmienia na magazynie. Sensowniej jest wtedy uporządkować to, co jest, i wrócić do tematu, gdy pojawi się realny powód: rosnąca liczba jednoczesnych użytkowników albo potrzeba, której obecna linia nie obsługuje.