Większość ruchu w typowym sklepie przychodzi z telefonów. Sklep projektowany na monitorze traci tę większość.
Najpierw telefon, potem komputer. Odwrotna kolejność daje wersję mobilną jako uproszczenie, a nie jako wersję podstawową.
Różnica jest praktyczna. Projektując od małego ekranu, trzeba od razu rozstrzygnąć, co jest naprawdę potrzebne — bo nic więcej się nie zmieści. Projektując od dużego, dokłada się elementy swobodnie, a potem szuka sposobu, żeby je ukryć. Wersja mobilna staje się wtedy okrojoną kopią zamiast wersji przemyślanej.
Przyciski i pola formularza dostosowane do palca. Zbyt małe elementy są najczęstszą przyczyną porzucenia w koszyku.
Dotyczy to nie tylko rozmiaru, ale i odstępów. Dwa poprawnie duże przyciski postawione obok siebie bez marginesu i tak prowadzą do trafień w niewłaściwy. Osobno warto sprawdzić elementy, których łatwo nie zauważyć: krzyżyki zamykające, pola wyboru przy zgodach i przełącznik ilości w koszyku.
Wersje dopasowane do ekranu. Wczytywanie pełnowymiarowych zdjęć przez łącze komórkowe zniechęca skutecznie. To zresztą najczęstsza przyczyna problemów opisanych przy szybkości działania sklepu.
Jak najmniej pól, właściwe klawiatury dla numerów i adresów poczty, wypełnianie automatyczne.
Na telefonie każde pole kosztuje więcej niż na komputerze, bo pisanie jest wolniejsze, a klawiatura zasłania połowę ekranu. Pomaga podpowiadanie adresu po kodzie pocztowym, przyjmowanie danych wklejonych ze schowka i płatność uruchamiana bez przepisywania numeru karty. Cały ten wątek łączy się z procesem zakupowym.
Okna z powiadomieniami i zgodami zasłaniające treść na małym ekranie kończą wizytę.
Najgorszy przypadek to kilka takich okien naraz: zgoda na pliki cookie, zapis do listy wysyłkowej i pytanie o powiadomienia. Klient, który przychodzi z wyszukiwarki, widzi wtedy wszystko poza produktem. Rozsądny układ to jedno okno formalne i nic więcej przed pierwszym przewinięciem strony.
Na rzeczywistych urządzeniach, w tym starszych i przy słabym zasięgu. Podgląd w przeglądarce nie wystarcza.
Podgląd pokazuje szerokość ekranu, ale nie pokazuje wolniejszego łącza, mniejszej mocy urządzenia ani zachowania klawiatury systemowej. Sprawdzenie trzeba powtarzać po każdej większej zmianie i przechodzić pełną ścieżkę: od kategorii, przez kartę produktu i koszyk, po zapłatę i potwierdzenie.
Nie warto utrzymywać osobnej wersji mobilnej pod odrębnym adresem — to podwójna praca i podwójne miejsce na błędy. Nie warto też porównywać wersji na oko: różnicę widać dopiero w analityce sklepu, w rozbiciu na urządzenia.
Najbardziej wymowne jest zestawienie udziału zamówień z telefonu z udziałem wizyt z telefonu. Jeśli ruch mobilny jest duży, a zamówienia z niego nieproporcjonalnie rzadkie, problem leży w wersji na małym ekranie, a nie w asortymencie czy cenach. Wtedy warto prześledzić porzucenia krok po kroku — miejsce, w którym różnica między urządzeniami jest największa, wskazuje element do poprawy.