Suma należności mówi mało. Dopiero rozbicie jej według czasu przeterminowania pokazuje, ile pieniędzy jest zagrożonych i gdzie leży problem.
Zwyczajowo: nieprzeterminowane, do 30 dni, 31–60, 61–90 i powyżej 90 dni. Ostatni przedział jest najważniejszy — należności powyżej trzech miesięcy odzyskuje się rzadko i z trudem.
Przedziały można dopasować do własnych terminów płatności. Jeśli firma sprzedaje z terminem dwutygodniowym, podział co trzydzieści dni jest zbyt gruby i ukrywa opóźnienia w pierwszym przedziale. Ważniejsze od samych granic jest to, żeby raz przyjęte nie zmieniały się co kwartał — inaczej porównanie okresów przestaje cokolwiek znaczyć.
Z rozrachunków, więc raport jest tak prawdziwy jak stan sparowanych wpłat. Zestawienie zrobione w firmie, która księguje przelewy raz w tygodniu, pokazuje zaległości, których w rzeczywistości nie ma. To pierwsza rzecz do sprawdzenia, gdy liczby wyglądają na zawyżone — zanim ktokolwiek zacznie na ich podstawie dzwonić do klientów.
Zestawienie zbiorcze pokazuje skalę, w podziale na kontrahentów — źródło. Zwykle okazuje się, że kilku dłużników odpowiada za większość zaległości, a rozproszone opóźnienia są nieistotne. Ten wniosek ma bezpośrednie przełożenie na pracę: zamiast rozsyłać monity do wszystkich, warto zająć się kilkoma sprawami, które faktycznie ważą.
Pojedynczy raport to zdjęcie stanu. Dopiero porównanie kolejnych okresów mówi, czy sytuacja się poprawia. Przesuwanie się kwot do starszych przedziałów jest sygnałem wyprzedzającym problemy z płynnością.
Warto obserwować też średnie opóźnienie w skali firmy i wartość najstarszego przedziału. Dwie liczby wystarczą, żeby zauważyć trend; rozbudowany zestaw wskaźników zwykle kończy się tym, że nikt ich nie czyta.
Raport ma sens, gdy prowadzi do decyzji: zmiany limitu, wstrzymania sprzedaży, przekazania sprawy. Wysyłany cyklicznie bez adresata i bez działań staje się rytuałem. Najprostsze powiązanie to przegląd limitów kredytowych w sprzedaży B2B na podstawie zestawień z kilku ostatnich okresów oraz sprawdzenie, czy sprawy z najstarszego przedziału są w ogóle prowadzone w harmonogramie monitów.
Należności kwestionowane przez kontrahenta powinny być oznaczone osobno. Wliczone do zwykłych zaległości, zaburzają obraz i uruchamiają monity w sprawach, w których trwają uzgodnienia. Osobno warto oznaczać także należności rozłożone na raty i te przekazane do dochodzenia — inaczej najstarszy przedział rośnie z powodów, które nikogo już nie zaskakują.
Wiekowanie odpowiada na pytanie, co się stało. Kolejne pytanie brzmi: kiedy te pieniądze wpłyną i czy wystarczy ich na zaplanowane wydatki. Tym zajmuje się prognoza wpływów i planowanie płynności, dla której wiekowanie jest podstawowym materiałem wejściowym.
Sam raport nie musi być rozbudowany. W praktyce wystarczy zestawienie w arkuszu albo widok w systemie sprzedaży, wysyłany automatycznie do dwóch, trzech osób, które faktycznie coś z nim robią: właściciela, osoby prowadzącej rozrachunki i kierownika sprzedaży. Automatyzacja polega tu głównie na tym, że raport powstaje sam i w stałym rytmie, a nie na tym, że wygląda efektownie.