Plan produkcji godzi trzy rzeczy, które zwykle się wykluczają: terminy klientów, dostępność materiałów i zdolność maszyn.
Punkt wyjścia
Zamówienia klientów i prognoza. Bez nich plan jest odgadywaniem, co się przyda. Zamówienia potwierdzone i prognozowane warto trzymać osobno: pierwsze mają termin, drugie tylko prawdopodobieństwo.
Zdolności
Realne, nie nominalne. Maszyna, która w planie pracuje bez przerw, a w praktyce stoi na przezbrojenia, awarie i braki materiału, psuje każdy harmonogram. Różnicę między czasem nominalnym a rzeczywiście dostępnym trzeba zmierzyć, zanim zacznie się planować.
Zdolność ograniczają też ludzie. Operacja, którą umie wykonać jedna osoba, ma zdolność tej osoby, niezależnie od tego, ile stoi maszyn. Plan, który tego nie widzi, będzie regularnie pękał w tym samym miejscu, a przyczyna zostanie uznana za przypadek.
Kolejność
Grupowanie zleceń wymagających podobnych ustawień skraca czas przezbrojeń. Bywa to zmiana, która zwiększa zdolność bez żadnej inwestycji. Ceną są większe partie i dłuższe oczekiwanie pojedynczego zlecenia. Te dwa skutki trzeba ważyć świadomie, a nie ustalać raz na zawsze. Stronę hali opisuje tekst o maszynach i przezbrojeniach.
Materiał
Plan bez potwierdzonej dostępności surowca to lista życzeń. Zapotrzebowanie musi wynikać z planu, nie odwrotnie. Kolejność jest tu istotna: najpierw wiadomo, co i kiedy ma powstać, potem co trzeba kupić.
Zmiany w trakcie
Awaria, pilne zlecenie, brak materiału. Plan musi dać się przeliczyć szybko, inaczej przestaje być używany. Harmonogram przeliczany raz w tygodniu w arkuszu rozmija się z rzeczywistością już na starcie, a produkcja wraca do ustalania kolejności na hali.
Warto z góry ustalić, co wolno zmieniać bez zgody, a co wymaga decyzji. Przesunięcie zlecenia w obrębie dnia jest sprawą mistrza. Wstawienie zlecenia pilnego przed inne dotyczy terminów klientów i jest decyzją handlową. Brak tego rozgraniczenia sprawia, że plan zmienia każdy, kto akurat głośniej poprosi.
Horyzont
Szczegółowy na najbliższe dni, ogólny na tygodnie. Planowanie co do godziny na miesiąc naprzód nie ma pokrycia. Im dalej, tym bardziej plan jest deklaracją zamiaru niż harmonogramem, i tak trzeba go czytać.
Co jest potrzebne, żeby to działało
Aktualne marszruty z czasami operacji, lista stanowisk z rzeczywistą dostępnością, stany magazynowe i potwierdzone terminy dostaw. Brakujący element z tej listy nie psuje planu trochę, tylko całkowicie, bo harmonogram pęka zawsze w najsłabszym miejscu.
Kiedy planowanie w systemie się nie opłaca
Przy jednej linii i kilku wyrobach tablica na hali bywa skuteczniejsza od harmonogramu w systemie. Narzędzie planistyczne zaczyna się opłacać wtedy, gdy zleceń jest tyle, że kolejności nie da się utrzymać w głowie, albo gdy termin dla klienta trzeba podać od razu w rozmowie. Wtedy pomaga też powiązanie planu z wyliczaniem terminów realizacji, bo obie rzeczy korzystają z tych samych danych o obłożeniu.