W produkcji wszystko zaczyna się od danych o własnym procesie. Bez nich narzędzia analityczne nie mają na czym pracować.
1. Rejestracja podstawowa
Zużycie materiału i czas na zlecenia. Bez tych dwóch rzeczy dalsze kroki są niemożliwe. To najmniej efektowny etap i jedyny naprawdę konieczny. Warunek powodzenia jest organizacyjny, nie techniczny: zapis musi powstawać przy stanowisku i zajmować chwilę. Szczegóły opisuje tekst o ewidencji czasu pracy w produkcji.
2. Dokumentacja
Uporządkowanie rysunków i instrukcji, wyszukiwanie po treści. Szybki efekt i niskie ryzyko. Ten krok nie zależy od niczego innego, więc można go zrobić równolegle z pierwszym. Zmiany w dokumentacji technicznej nie ingerują w ewidencję, a efekt widać od razu, bo ludzie przestają szukać.
3. Odczyt dokumentów
Faktury zakupu materiałów i dokumenty dostawy. Ten sam zysk co w handlu. Rozpoznawanie treści dokumentu i wpisanie jej do systemu odciąża biuro i przyspiesza aktualizację stanów, co poprawia jakość wszystkich późniejszych wyliczeń materiałowych.
Warunkiem jest dostęp do dokumentów w postaci elektronicznej i ustalenie, kto zatwierdza wynik przed zaksięgowaniem. Odczyt ma przygotowywać zapis do akceptacji, a nie księgować samodzielnie.
4. Wykrywanie odchyleń
Zużycie odbiegające od normy, wzrost braków, wydłużające się przezbrojenia. Sygnały, nie raporty. Różnica jest istotna: raport trzeba otworzyć i przeczytać, sygnał przychodzi sam, gdy coś odbiega od zwykłego stanu. Ten krok wymaga danych z etapu pierwszego, i to zebranych przez pewien czas, bo bez historii nie ma z czym porównywać.
5. Planowanie
Wsparcie układania kolejności zleceń i wyliczania terminów. Dopiero po uporządkowaniu danych o zdolnościach. Potrzebne są marszruty z czasami operacji, lista stanowisk z rzeczywistą dostępnością i wiarygodne stany magazynowe. Brak któregokolwiek z tych elementów sprawia, że narzędzie planistyczne produkuje harmonogramy, których nikt nie używa.
6. Utrzymanie ruchu
Przewidywanie awarii na podstawie historii i sygnałów z maszyn. Najbardziej zaawansowany krok. Poprzedza go zwykły porządek opisany w tekście o utrzymaniu ruchu: rejestr przestojów, historia napraw, przeglądy według przepracowanych godzin.
Jak to prowadzić
Jeden krok naraz, z widocznym efektem, zanim ruszy następny. Etap, który nie przyniósł niczego użytecznego, jest sygnałem do zatrzymania się, a nie do dokładania kolejnych narzędzi. Część rozwiązań jest gotowa, więc proste wdrożenia zamykają się w kilka dni i to od nich warto zaczynać. Punktem wyjścia bywa audyt procesu, który pokazuje, na którym z tych stopni firma faktycznie stoi.
Najczęstszy błąd
Zaczynanie od przewidywania awarii w firmie, która nie rejestruje przestojów. Nie ma wtedy z czego przewidywać. Ten sam schemat powtarza się przy prognozowaniu zapotrzebowania bez historii zużycia i przy optymalizacji planu bez znajomości rzeczywistych zdolności. Kolejność nie jest kwestią gustu, tylko tego, skąd biorą się dane.