Bez rejestracji czasu na zleceniach koszt wyrobu opiera się na normie, a norma bywa oderwana od rzeczywistości.
Pełna zmiana obecności to nie pełna zmiana pracy na zleceniach. Różnicę trzeba znać, żeby rozliczać uczciwie. Składają się na nią przygotowanie stanowiska, przerwy, oczekiwanie na materiał, sprzątanie i wszystko, co dzieje się między operacjami. To nie jest strata do wyeliminowania, tylko normalna część dnia, którą trzeba gdzieś ująć.
Konsekwencja jest praktyczna: stawka godzinowa liczona z czasu obecności i stawka liczona z czasu produkcyjnego to dwie różne liczby. Wybór jednej z nich zmienia koszt wytworzenia każdego wyrobu.
Odczyt kodu zlecenia przy rozpoczęciu i zakończeniu operacji. Wpisywanie ręczne kończy się szacunkami z końca dnia. Papierowa karta pracy przepisywana potem do systemu jest podwójną pracą i podwójnym źródłem błędów, a dane z niej i tak powstają z pamięci.
Po stronie firmy potrzebne są trzy rzeczy: czytelne oznaczenie zleceń produkcyjnych kodem, terminal albo czytnik przy stanowisku i lista operacji krótka na tyle, żeby wybór zajmował moment. Terminal ustawiony w biurze mistrza zamiast przy maszynie unieważnia cały pomysł.
Wystarczy poziom operacji, nie minuty. Nadmierna szczegółowość powoduje, że nikt nie rejestruje rzetelnie. Rozbicie pracy na drobne czynności wygląda dobrze w założeniu i kończy się zapisami wprowadzanymi hurtem, żeby mieć to z głowy.
Rejestrowane z przyczyną. To one wyjaśniają różnicę między czasem obecności a czasem produkcyjnym. Lista przyczyn powinna być zamknięta i krótka: brak materiału, awaria, przezbrojenie, brak zlecenia, oczekiwanie na decyzję. Przy dłuższej liście wszystko trafia do pozycji „inne" i nic z tego nie wynika.
Zestawienie przestojów według przyczyny bywa pierwszym pożytkiem z całej rejestracji, wcześniejszym niż jakiekolwiek rozliczenie kosztu. Pokazuje, ile czasu firma traci na rzeczy, o których nikt nie mówi, bo każda z osobna wygląda drobnie.
Koszt wyrobu, obciążenie stanowisk, weryfikacja norm. Trzy zastosowania jednej rejestracji. Obciążenie stanowisk zasila planowanie i pozwala zobaczyć, gdzie tworzy się kolejka, co łączy ten temat z rzeczywistą dostępnością maszyn.
Dane o czasie używane do rozliczania pracowników przestają być rzetelne bardzo szybko. Mechanizm jest przewidywalny: zapisy zaczynają opisywać to, co wypada pokazać, a nie to, co się wydarzyło. Przeznaczenie danych trzeba ustalić i powiedzieć wprost przed uruchomieniem rejestracji, nie po pierwszym niewygodnym zestawieniu.
Przy produkcji jednego wyrobu na jednej linii czas na sztukę wynika z prostego rachunku i osobna rejestracja niczego nie doda. Ewidencja zarabia na siebie tam, gdzie wyroby się różnią pracochłonnością, a kolejność zleceń zmienia się z dnia na dzień.