Migracja z linii GT na nexo

Rząd spakowanych walizek podróżnych

Przejście na nowszą linię tego samego producenta bywa traktowane jak aktualizacja. To osobny system z inną architekturą — i osobny projekt.

Konsekwencja jest praktyczna: nie da się tego zrobić w weekend „przy okazji". Potrzebny jest ten sam plan co przy zmianie producenta, tylko z krótszą listą niespodzianek po stronie samych danych podstawowych.

Co przenosi narzędzie producenta

Kartoteki, kontrahentów, dokumenty i rozrachunki w zakresie przewidzianym przez producenta. To dobra podstawa i zwykle nie obejmuje wszystkiego, co firma uważa za istotne.

Zakres tego narzędzia trzeba sprawdzić przed planowaniem, a nie po. To ono wyznacza granicę między tym, co dostaniemy automatycznie, a tym, co ktoś musi przygotować osobno. Wszystko poza tą granicą jest osobną pozycją w harmonogramie i osobnym kosztem.

Czego narzędzie nie przeniesie

  • danych w polach dodanych przez dodatki,
  • konfiguracji rozszerzeń,
  • własnych szablonów wydruków,
  • ustawień integracji,
  • uprawnień w układzie odpowiadającym staremu systemowi.

Do tego dochodzą rzeczy, o których nikt nie myśli jak o danych: układy kolumn na listach, zapisane filtry, seryjne wzory wiadomości. Drobiazgi, a to one decydują o tym, czy zespół pierwszego dnia pracuje, czy szuka.

Dodatki

Nie przenoszą się. Trzeba je odtworzyć, a wcześniej sprawdzić, czy są jeszcze potrzebne — nowa linia ma w standardzie część funkcji, które w starej wymagały rozszerzeń. Ta weryfikacja bywa oszczędnością większą niż sama migracja.

Przegląd robi się prosto: lista zainstalowanych rozszerzeń, przy każdym pytanie, kto z niego korzysta i jak często. Rozszerzenia bez odpowiedzi na to pytanie nie wracają. Dla pozostałych sprawdzamy, czy nowa linia pokrywa ich funkcję w standardzie.

Pola własne

Dane zapisane w polach dodanych przez rozszerzenia zostaną w starej bazie, jeśli nikt ich nie uwzględni w planie. To najczęstsza strata przy tego rodzaju migracji.

Takie pola trzeba wypisać razem z ich zawartością i przypisać do konkretnych miejsc w nowym systemie. To zadanie z zakresu mapowania struktur i żadne narzędzie standardowe go nie wykona za nikogo.

Kolejność

Najpierw migracja podstawowa i praca na standardzie, potem odtwarzanie rozszerzeń według rzeczywistej potrzeby. Przenoszenie wszystkiego naraz wydłuża projekt i utrwala rozwiązania już zbędne.

Między jednym a drugim mieści się migracja próbna, na pełnych danych i z kontrolą liczbową. Osobno trzeba zaplanować uprawnienia i konta użytkowników, bo układ ról w nowej linii bywa inny niż w starej.

Czego się spodziewać

Największe niespodzianki nie dotyczą kartotek, tylko otoczenia: wydruków z własnym układem, integracji z zewnętrznymi usługami i przyzwyczajeń zespołu do konkretnego widoku. Dane podstawowe zwykle przechodzą przewidywalnie. Trudność leży w tym, co przez lata dobudowano wokół nich.