Treść bez właściciela starzeje się i nikt tego nie zauważa. To najprostsza reguła utrzymania bazy w formie.
Osoba wykonująca opisywaną pracę, nie osoba prowadząca bazę. Właściciel merytoryczny, nie redakcyjny.
Rozdzielenie tych dwóch ról jest istotne. Osoba prowadząca bazę dba o formę, spójność nazewnictwa i porządek. O to, czy zapisana zasada nadal obowiązuje, może wypowiedzieć się wyłącznie ktoś, kto pracuje w danym procesie. Powierzenie obu rzeczy jednej osobie kończy się bazą poprawną redakcyjnie i nieprawdziwą merytorycznie.
Nie ma tu obowiązku pisania od zera. Właściciel ma potwierdzać i poprawiać, a nie tworzyć treść w wolnych chwilach. To rozróżnienie decyduje o tym, czy rola zostanie przyjęta, czy odrzucona.
Czytelnik ma wiedzieć, kogo zapytać, gdy treść budzi wątpliwości. To też forma odpowiedzialności za jakość.
W parze z datą ostatniego potwierdzenia daje to czytelnikowi pełen obraz: kto odpowiada i kiedy ostatnio sprawdzał. Obie informacje razem opisuje tekst o aktualności treści w bazie wiedzy.
Przy odejściu właściciela wpisy muszą zostać przypisane komuś innemu. Bez tego po dwóch latach połowa bazy jest niczyja.
Najprościej wpiąć to w istniejącą listę spraw do załatwienia przy odejściu pracownika, obok zdania sprzętu i odebrania dostępów. Wtedy dzieje się samo. Osobna procedura pamiętana przez jedną osobę nie zadziała.
Dwadzieścia wpisów da się przejrzeć. Dwieście — nie. Rozłożenie własności jest warunkiem, żeby przeglądy się odbywały.
Gdy liczba wpisów rośnie, rozwiązaniem jest podział obszaru, a nie wydłużanie rytmu przeglądów. Jedna osoba odpowiadająca za całą dokumentację sprzedaży prędzej czy później przestanie cokolwiek potwierdzać, bo zadanie stanie się niewykonalne w rozsądnym czasie.
Uznany oficjalnie, choćby godzina na kwartał. Obowiązek dokładany bez odjęcia czegokolwiek nie jest wykonywany.
To decyzja właściciela firmy albo kierownika, nie osoby wdrażającej. Warto ją podjąć przed uruchomieniem, a nie po pierwszym nieudanym przeglądzie — kolejność zadań przy budowie bazy porządkuje tekst o wdrożeniu bazy wiedzy krok po kroku.
Wystarczy pole przy wpisie z imieniem i nazwiskiem oraz drugie z datą ostatniego potwierdzenia. Nie potrzeba osobnego rejestru ani procedury na kilka stron. Potrzebna jest natomiast lista, którą da się posortować: kto ile wpisów prowadzi i które czekają na przegląd najdłużej. Ta jedna lista wystarcza do prowadzenia całego utrzymania i zajmuje kwadrans raz na kwartał.
Przy treściach, które dotyczą kilku działów naraz. Instrukcja obejmująca sprzedaż, magazyn i księgowość ma trzech zainteresowanych i żadnego właściciela. Każdy uznaje, że sprawdzi ją ktoś inny, i nie sprawdza jej nikt. Rozwiązaniem jest podział na osobne wpisy według stanowisk — zgodnie z zasadami z tekstu o procedurach i instrukcjach stanowiskowych.