Instrukcja, której nikt nie czyta, jest kosztem bez korzyści. Różnicę robi poziom szczegółowości i moment, w którym się do niej sięga.
Nie dla audytora. Kolejne kroki, konkretne nazwy przycisków i pól, przykłady. Opis ogólny nie pozwala niczego wykonać.
To rozróżnienie ma skutki praktyczne. Dokumenty przygotowane pod kontrolę zewnętrzną opisują, że czynność jest wykonywana zgodnie z zasadami. Dokument dla wykonawcy mówi, co kliknąć i co wpisać. Jeśli firma potrzebuje obu, lepiej prowadzić dwa teksty niż jeden, który nie służy nikomu.
Numerowana lista czynności, jedna czynność na punkt. Opis w formie ciągłego tekstu wymaga tłumaczenia na kroki przez czytelnika.
Przy każdym kroku warto podać, co ma się wydarzyć po jego wykonaniu. Wtedy czytelnik wie, czy jest we właściwym miejscu, i sam zauważy, gdy coś poszło inaczej. Bez tego dowiaduje się o pomyłce dopiero na końcu.
Bardzo pomagają i bardzo szybko się starzeją. Warto ograniczyć je do miejsc naprawdę mylących.
Rozsądna zasada brzmi: obraz tam, gdzie samo znalezienie właściwego miejsca sprawia kłopot, tekst wszędzie indziej. Przy okazji trzeba sprawdzić, czy na zrzucie nie widać danych klienta albo kwot — obraz w instrukcji bywa najczęstszym miejscem przypadkowego ujawnienia takich rzeczy.
Główna ścieżka krótka i czytelna, przypadki nietypowe w osobnej sekcji. Wplecenie wyjątków w tok instrukcji czyni ją nieczytelną.
Ten podział wynika ze sposobu korzystania. Osoba wykonująca czynność pierwszy raz idzie przez główną ścieżkę. Osoba, która trafiła na wyjątek, szuka konkretnie tego wyjątku i chce dojść do niego od razu. Dlatego wyjątki dobrze sprawdzają się jako osobne wpisy z własnymi tytułami — porządkowanie takich zestawów opisuje tekst o strukturze bazy wiedzy.
Instrukcja jest dobra wtedy, gdy ktoś nowy wykona według niej zadanie bez pytania. Każde pytanie wskazuje miejsce do uzupełnienia.
To jednocześnie najtańszy sposób na sensowną instrukcję i najlepsze wykorzystanie pierwszych tygodni pracy nowej osoby, o czym mówi tekst o wdrażaniu nowych pracowników. Autor powinien przy tym milczeć i notować, a nie podpowiadać.
Jeśli wszyscy robią inaczej niż w instrukcji, to instrukcja jest błędna — nie ludzie. Przegląd powinien zaczynać się od obserwacji.
Rozbieżność zwykle ma powód: proces się zmienił, system dostał nową wersję albo pierwotny opis nigdy nie działał w praktyce. Warto ten powód poznać przed poprawianiem tekstu. Sposoby wydobycia takiej wiedzy zbiera tekst o wiedzy w głowach ludzi.
Czynności wykonywanych raz w roku przez jedną osobę, która i tak sięgnie po własne notatki, oraz kroków, które za miesiąc znikną wraz ze zmianą systemu. Pisanie instrukcji w trakcie wymiany oprogramowania to praca do wyrzucenia. Wtedy lepiej zapisać samą listę czynności do opisania i wrócić do niej po zmianie.