Limit kredytowy pilnowany w arkuszu albo w pamięci handlowca nie jest limitem. Dopiero wbudowany w moment wystawiania dokumentu zaczyna działać.
Najlepiej przy przyjmowaniu zamówienia, a nie dopiero przy fakturze. Wtedy jest jeszcze czas na przedpłatę zamiast na odmowę po skompletowaniu towaru.
Sprawdzenie warto powtórzyć w kilku punktach łańcucha: przy przyjęciu zamówienia, przed kompletacją i przy wystawianiu faktury. Sytuacja kontrahenta zmienia się między nimi, a każdy z tych momentów daje inną możliwość reakcji. Przy automatycznym wystawianiu dokumentów powiązanych kontrola musi działać także wtedy, gdy dokument tworzy system, a nie człowiek.
Nieopłacone faktury, wydania jeszcze niezafakturowane oraz przyjęte zamówienia. Limit liczony wyłącznie od faktur pokazuje zaniżone ryzyko i traci sens.
Do rozstrzygnięcia zostaje jeszcze kilka rzeczy: czy liczyć zamówienia niepotwierdzone, jak traktować faktury sporne, co z zaliczkami. Każda z tych decyzji zmienia wynik, więc musi zapaść przed uruchomieniem i zostać spisana. Inaczej po kwartale nikt nie odtworzy, dlaczego system pokazywał akurat taką kwotę.
Wariant powinien zależeć od skali przekroczenia i historii kontrahenta, nie być jeden dla wszystkich.
Limit kwotowy nie wyłapuje kontrahenta, który mieści się w kwocie, ale płaci po terminie. Druga kontrola dotyczy więc należności przeterminowanych: ile ich jest i od ilu dni. Dopiero obie razem opisują ryzyko. Kontrahent bez zaległości i z pełnym wykorzystaniem limitu jest w zupełnie innej sytuacji niż taki z jedną fakturą przeterminowaną o dwa miesiące.
Automatycznie po zaksięgowaniu wpłaty. Blokada zdejmowana ręcznie potrafi trwać dni po uregulowaniu — i wtedy firma traci sprzedaż z własnej winy.
Warunkiem jest, żeby wpłaty trafiały do systemu na bieżąco. Jeśli wyciąg wczytywany jest raz w tygodniu, blokada i tak będzie zdejmowana z tygodniowym opóźnieniem, a problem leży wtedy poza dodatkiem.
Każde pominięcie blokady musi zostawiać zapis: kto, kiedy i na jakiej podstawie. Bez tego po kwartale nikt nie wie, dlaczego kontrahent z zaległościami dostał kolejną dostawę.
Ten sam zapis przydaje się do przeglądu okresowego: kto pomija blokady najczęściej, przy jakich kontrahentach i czym się to kończy. To materiał na rozmowę o zasadach, a nie o pojedynczych przypadkach.
Komunikat powinien podawać kwotę limitu, aktualne wykorzystanie i to, co składa się na wynik. Zasady dobrego komunikatu opisujemy przy walidacjach przy wystawianiu dokumentów. Osobno warto wysyłać powiadomienie do opiekuna handlowego, gdy kontrahent zbliża się do limitu — wtedy jest jeszcze czas na rozmowę zamiast na odmowę.
Przy sprzedaży wyłącznie za przedpłatą albo za pobraniem limit nie ma zastosowania. Przy kilku stałych odbiorcach, których właściciel zna osobiście, kontrola w systemie niewiele doda. Mechanizm zaczyna mieć sens, gdy decyzje o wydaniu towaru podejmuje kilka osób i żadna nie ma pełnego obrazu rozrachunków.