Tłumaczenia kart produktowych

Otwarty słownik z kolumnami haseł

Sprzedaż zagraniczna wymaga karty produktu w języku rynku. Przy kilku tysiącach indeksów i kilku rynkach jest to zadanie, którego nie da się wykonać ręcznie.

Co podlega tłumaczeniu

Nazwa, opis, nazwy cech i ich wartości słownikowe oraz kategorie. Nie tłumaczymy symboli producenta, kodów EAN ani oznaczeń technicznych — ich zmiana uniemożliwia odnalezienie produktu.

Osobno trzeba potraktować teksty, które nie są opisem, a wyświetlają się na karcie: nazwy statusów dostępności, jednostki miary, komunikaty o czasie wysyłki. Bywają zaszyte w konfiguracji sklepu i umykają przy zlecaniu tłumaczenia samych opisów.

Wartości cech to też tekst

Najczęściej pomijany element. Przetłumaczony opis przy nieprzetłumaczonych wartościach filtrów daje kartę, która wygląda dobrze i nie działa w nawigacji sklepu.

Jeśli wartości są wpisywane swobodnie zamiast wybierane ze słownika, tłumaczenie trzeba powtarzać przy każdej nowej pisowni — dlatego wcześniej przydaje się uporządkowanie atrybutów. Zamknięty słownik tłumaczy się raz i obsługuje cały katalog.

Terminologia branżowa

Tłumaczenie ogólne myli terminy techniczne, a w części branż różnice są istotne. Słownik terminów przygotowany raz i stosowany konsekwentnie rozwiązuje to lepiej niż poprawianie po fakcie.

Taki słownik nie musi być duży. Kilkadziesiąt haseł, które w danym asortymencie decydują o zrozumieniu karty, zwykle wystarcza. Warto dopisać do niego nazwy własne, które mają pozostać nieprzetłumaczone.

Jednostki i formaty

Rozmiary odzieży i obuwia różnią się między rynkami, podobnie jak jednostki miary i format zapisu liczb. To przeliczenie, nie tłumaczenie — i wymaga osobnych reguł, ustalonych na kategorię i na rynek.

Przeliczenie bywa przy tym niepełne. Tabela rozmiarów producenta nie zawsze odpowiada tabeli przyjętej na rynku docelowym, więc bezpieczniej podać oba oznaczenia niż zamieniać jedno na drugie i liczyć, że klient trafi.

Spójność między wersjami

Zmiana opisu w języku podstawowym musi oznaczać oznaczenie pozostałych wersji jako nieaktualnych. Bez tego po roku każda wersja językowa opisuje trochę inny produkt.

Potrzebna jest do tego informacja, co i kiedy zostało zmienione. Jeśli sklep jej nie przechowuje, wersje rozjeżdżają się po cichu — to jeden z powodów, dla których dane produktowe trafiają do osobnego systemu.

Pomaga też oznaczanie pochodzenia tekstu: co powstało jako tłumaczenie, a co zostało napisane od nowa dla danego rynku. Bez tego kolejna aktualizacja nadpisuje pracę, którą ktoś wykonał ręcznie.

Kolejność i zakres

Nie wszystko trzeba tłumaczyć od razu. Minimum dla działającej sprzedaży to nazwa, kategoria, wartości cech filtrowalnych i najważniejsze parametry. Rozbudowany opis może powstać później, dla pozycji, które faktycznie sprzedają się na danym rynku.

Jeśli opisów w języku podstawowym brakuje, tłumaczenie nie ma z czego powstać. Wtedy pierwszym krokiem jest przygotowanie opisów, a dopiero potem wersje językowe.

Kiedy to się nie opłaca

Przy sprzedaży zagranicznej prowadzonej okazjonalnie, bez własnej wersji językowej sklepu, tłumaczenie całego katalogu jest pracą na zapas. Podobnie przy asortymencie zmieniającym się co sezon — tańsze bywa tłumaczenie bieżącej oferty niż utrzymywanie pełnego archiwum we wszystkich językach.