Sklep z kilkoma tysiącami produktów rzadko ma opisy do wszystkich. Zwykle kilkaset pozycji jest opisanych porządnie, reszta ma nazwę dostawcy i zdjęcie.
Co musi być na wejściu
Opis powstaje z danych, nie z niczego. Potrzebne są: nazwa, kategoria, marka i przede wszystkim cechy techniczne. Bez nich generowany tekst będzie zestawem ogólników pasujących do dowolnego produktu — a takie opisy szkodzą bardziej, niż pomagają.
Jeśli cech brakuje, pierwszym krokiem nie jest pisanie, tylko uzupełnienie atrybutów. Odwrotna kolejność kończy się tym, że opisy trzeba przygotować drugi raz.
Poza danymi potrzebny jest wzorzec. Kilkanaście opisów napisanych wcześniej ręcznie pokazuje ton, długość i to, czego w tekstach ma nie być. Warto z góry ustalić, czego nie chcemy: obietnic jakości, których nikt nie sprawdził, oraz zwrotów o promocji, które zestarzeją się razem z ceną.
Struktura opisu, która działa
- zdanie mówiące, czym produkt jest i do czego służy,
- najważniejsze cechy w formie zdań, nie samej listy,
- zastosowania i sytuacje użycia,
- parametry techniczne jako tabela.
Ostatni punkt zostaje w formie danych — przepisywanie parametrów na prozę utrudnia porównywanie.
Przebieg pracy
Eksport wybranych pozycji z kartoteki razem z polami, które mają zasilić opis. Generowanie partiami. Przegląd próbki przez osobę znającą asortyment. Korekta reguł. Dopiero potem import zwrotny, z zachowaną kopią stanu sprzed zapisu.
Podział na partie ma znaczenie. Błąd w regule dotyczy wtedy części katalogu, a nie wszystkich indeksów naraz. Pierwsza partia służy do wyłapania rzeczy, których nie dało się przewidzieć: skrótów branżowych, nazw własnych, jednostek zapisanych niekonsekwentnie.
Powielanie treści
Największe ryzyko przy generowaniu masowym. Dwadzieścia wariantów tego samego produktu opisanych według jednego wzorca daje dwadzieścia niemal identycznych stron, które konkurują ze sobą w wynikach wyszukiwania.
Zabezpieczenie: mierzyć podobieństwo między opisami przed publikacją i wymuszać zróżnicowanie tam, gdzie przekracza próg. Osobnym wątkiem jest obsługa wariantów. Jeśli rozmiary i kolory funkcjonują w sklepie jako osobne produkty, problem zaczyna się wcześniej niż przy pisaniu tekstów.
Opis dostawcy to nie rozwiązanie
Ten sam tekst znajduje się u wszystkich sprzedawców tego produktu. Skopiowany, nie wnosi nic — a bywa objęty prawem autorskim. Może natomiast służyć jako źródło faktów: parametry z niego wyciągnięte trafiają do pól, a opis powstaje od nowa.
Kolejność pracy
Najpierw produkty najlepiej sprzedające się i te z ruchem, potem długi ogon. Opisanie wszystkiego naraz od pierwszego indeksu odkłada efekt o miesiące.
Pomaga też podział asortymentu na grupy o wspólnym zestawie cech. Opis obuwia roboczego powstaje z innych pól niż opis kabla, więc wzorzec przygotowany dla jednej grupy nie przenosi się na drugą. Grupowanie zmniejsza liczbę wzorców, które trzeba przygotować, a potem utrzymywać przy każdej zmianie asortymentu.
Kiedy to się nie opłaca
Przy katalogu liczącym kilkadziesiąt pozycji przygotowanie danych i reguł zajmie więcej czasu niż napisanie opisów ręcznie. Podobnie w asortymencie, w którym opis jest częścią doradztwa i zawiera wiedzę sprzedawcy — tam automat przygotuje co najwyżej szkielet do redakcji.