Dzienniki zdarzeń zawierają zwykle informację o incydencie na długo przed jego skutkami. Problem w tym, że nikt ich nie czyta — bo jest ich za dużo.
Poczta firmowa na prywatnym telefonie jest wygodna i oznacza, że dane firmy opuściły kontrolowane środowisko. Rzadko jest to świadoma decyzja.
Wiedza o tym, jak działa środowisko IT, bywa w całości w głowie jednej osoby. To ryzyko, które ujawnia się przy urlopie, chorobie albo odejściu.
Skrypt wykonuje tę samą operację na tysiącu obiektów w kilka sekund — również wtedy, gdy operacja jest błędna. Zabezpieczenia są tu ważniejsze niż elegancja kodu.
Automatyzacja w IT bywa zaczynana od rzeczy technicznie ciekawych, a nie od tych, które zabierają najwięcej czasu. Efekt jest wtedy niewielki.