Zakładanie kont robi się skrupulatnie, bo ktoś czeka. Odbieranie dostępów nie ma takiego mechanizmu — i dlatego w większości firm istnieją aktywne konta osób, które odeszły dawno temu.
Kolejność nie jest przypadkowa. Blokada konta idzie pierwsza, bo działa natychmiast. Przeniesienie plików musi nastąpić przed usunięciem konta, inaczej część dokumentów zniknie razem z nim. Zwolnienie licencji jest ostatnie, bo wcześniej bywa potrzebne do wejścia w skrzynkę.
Samo wyłączenie konta nie zawsze rozłącza aplikacje, które są już zalogowane. Telefon z pocztą albo otwarta sesja w przeglądarce potrafią działać jeszcze przez pewien czas na starym tokenie. Dlatego blokadzie powinno towarzyszyć wymuszone unieważnienie sesji we wszystkich usługach, a nie tylko zmiana hasła.
Najczęściej pomijany punkt. Zablokowanie konta osobistego nie odbiera dostępu do skrzynki ogólnej czy konta w portalu, których hasło osoba zna. Bez zmiany tych haseł offboarding jest pozorny.
Żeby dało się to zrobić szybko, trzeba wiedzieć, kto do czego miał dostęp. Ewidencja prowadzona w menedżerze haseł daje odpowiedź w kilka minut. Bez niej zostaje odtwarzanie z pamięci, a to zawsze kończy się pominięciem czegoś.
Korespondencja służbowa należy do firmy, ale skrzynka zawiera też dane osobowe. Rozsądne rozwiązanie: przekierowanie na przełożonego przez ustalony czas, potem archiwizacja z ograniczonym dostępem.
Warto ustalić z góry, co dzieje się z adresem. Zostawiony jako alias przyjmuje korespondencję od klientów, którzy nie wiedzą o zmianie. Skasowany od razu powoduje odbicia wiadomości i wrażenie, że firma przestała odpowiadać. Decyzja należy do przełożonego, nie do działu IT.
Konta w usługach spoza organizacji rzadko są objęte centralnym zarządzaniem. Ewidencja tego, kto ma do czego dostęp, jest tu jedynym zabezpieczeniem.
Chodzi o panele dostawców, bramki płatności, sklep, konta w serwisach kurierskich, dostęp do systemu księgowego biura rachunkowego. Część z nich zakładali sami pracownicy na swoje adresy — i to one najczęściej zostają aktywne.
Offboarding powinien uruchamiać dział kadr w momencie zakończenia współpracy, a nie informacja przekazana przypadkiem. To najczęstsza przyczyna kont, które zostają aktywne miesiącami.
Dobrze działa ten sam formularz, który obsługuje zakładanie kont przy przyjęciu, tylko w drugą stronę. Ma dodatkową zaletę: jeśli wiadomo, co system nadał, wiadomo też, co ma odebrać.
Odejście w konflikcie wymaga odwrócenia kolejności — blokada natychmiast, formalności potem. Zwolnienie z obowiązku świadczenia pracy oznacza odcięcie dostępów przy zachowaniu zatrudnienia, więc automat oparty wyłącznie na dacie końca umowy zadziała za późno. Współpraca kończąca się i wznawiana sezonowo to z kolei powód, by konto zawieszać, a nie kasować, i zwalniać jedynie przypisane licencje.