Porównania okresów

Szklanki napełnione do różnych poziomów

Porównanie okresów jest najczęstszą analizą w firmach i najczęściej robioną nieuważnie.

Powód jest zrozumiały: liczba obok liczby wygląda na oczywistą. Cała trudność siedzi w tym, czy obie strony porównania rzeczywiście mierzą to samo.

Rok do roku

Usuwa sezonowość i jest zwykle najbardziej wiarygodne. Wymaga jednak, żeby rok wcześniej był typowy. Porównanie z okresem wyjątkowo słabym albo wyjątkowo dobrym daje wynik prawdziwy rachunkowo i bezużyteczny w decyzji.

Okres do okresu

Pokazuje zmianę bieżącą, ale przy silnej sezonowości prowadzi do fałszywych wniosków. Nadaje się do obserwacji szybkich zmian, nie do oceny wyniku. Sprawdza się w branżach o płaskim rozkładzie sprzedaży w roku, a myli wszędzie tam, gdzie sezon jest wyraźny.

Narastająco od początku roku

Wygładza wahania miesięczne, ale reaguje z opóźnieniem. Przydatne do oceny realizacji planu, nie do wykrywania zmian.

Liczba dni roboczych

Różnica kilku dni roboczych między miesiącami przekłada się wprost na sprzedaż. Przy porównaniach miesięcznych korekta jest konieczna — najprościej zestawiać sprzedaż w przeliczeniu na dzień roboczy.

Zmiana zakresu

Nowy magazyn, przejęty klient, zmiana definicji grupy towarowej. Porównanie bez uwzględnienia tego mierzy zmianę organizacyjną, nie handlową.

Najbardziej podstępna jest zmiana klasyfikacji. Przeniesienie kilku indeksów do innej grupy powoduje, że grupa „rośnie" i „spada" bez żadnego ruchu na rynku. Dlatego przy każdym zestawieniu warto sprawdzić, czy definicje po obu stronach są te same — wątek rozwija tekst o strukturze sprzedaży.

Dlaczego dwa raporty pokazują różne liczby

Zwykle z jednego z czterech powodów: inna data przypisania sprzedaży, inne traktowanie zwrotów i korekt, inny zakres dokumentów wchodzących do zestawienia, inna reguła przeliczania walut. Żaden z nich nie jest błędem — każdy jest wyborem. Problem zaczyna się wtedy, gdy wybór nie został nigdzie zapisany i nikt nie umie odtworzyć, skąd wzięła się różnica. Ten sam mechanizm opisuje tekst o tym, jak jakość danych wpływa na wnioski z analizy.

Procent i wartość razem

Duży wzrost procentowy liczony od małej podstawy nie jest wart tej samej uwagi co niewielki procent na dużej sprzedaży. Zestawienie powinno pokazywać obie kolumny obok siebie, a sortowanie po samym procencie wypycha na czoło pozycje marginalne.

Czego porównanie nie powie

Nie wskaże przyczyny. Wzrost mógł wynikać z jednego dużego zamówienia, które się nie powtórzy, a spadek z braku towaru. Do rozstrzygnięcia potrzebne jest zejście na poziom pojedynczych klientów i pozycji, a nie kolejne zestawienie sum. Kierunek zmiany lepiej widać na przebiegu opisanym w tekście o sprzedaży w czasie.

Kiedy nie warto porównywać

Gdy w międzyczasie zmienił się profil działalności albo asortyment wymieniono w znacznej części, porównanie mierzy dwie różne firmy. Uczciwiej opisać wtedy stan bieżący i zacząć budować nową podstawę odniesienia.