Click & Collect — zamówienie online z odbiorem w punkcie

Lada sklepowa z kasą i przygotowanymi paczkami

Odbiór w punkcie łączy sprzedaż internetową ze sklepem stacjonarnym i przez to dotyka dwóch procesów naraz. Automatyzacja musi pogodzić stan magazynu centralnego ze stanem konkretnej lokalizacji.

Skąd towar

Dwa warianty. Towar jest już w punkcie — wtedy rezerwacja dotyczy stanu lokalnego, a odbiór może nastąpić od razu. Towar jedzie z magazynu centralnego — wtedy realizacja obejmuje przesunięcie międzymagazynowe i klient musi poczekać.

Klient powinien widzieć różnicę przed złożeniem zamówienia, bo dotyczy terminu.

Żeby sklep umiał ją pokazać, stany muszą być prowadzone osobno dla każdej lokalizacji. Wspólna liczba dla całej firmy nie pozwala odpowiedzieć na pytanie, czy towar jest w tym konkretnym punkcie — a to jedyne pytanie, które klient w tym modelu zadaje. Przypisanie zamówienia do lokalizacji działa tu podobnie jak routing zamówień między magazynami, tylko wybór jest przesądzony przez klienta.

Rezerwacja w sklepie stacjonarnym

Towar zarezerwowany dla zamówienia internetowego musi zniknąć ze stanu dostępnego dla sprzedaży na miejscu. Bez tego ta sama sztuka zostanie sprzedana klientowi przy ladzie.

To najtrudniejszy element tego modelu, bo wymaga, żeby kasa w sklepie widziała rezerwacje założone przez sklep internetowy. Praktyczne rozwiązanie to fizyczne odłożenie towaru na wydzielone miejsce zaraz po przyjęciu zamówienia — reguła w systemie i półka muszą mówić to samo.

Moment wystawienia dokumentu

Sprzedaż następuje w chwili wydania w punkcie, nie w chwili złożenia zamówienia. Dokument powstaje więc później niż przy wysyłce, a przy płatności z góry pojawia się dodatkowo kwestia zaliczki.

Rozstrzygnięcia wymaga też to, kto dokument wystawia: system sprzedaży internetowej czy kasa w punkcie. Dwa źródła dokumentów dla jednego zamówienia kończą się podwójną sprzedażą tego samego towaru w rozliczeniu.

Termin ważności rezerwacji

Nieodebrane zamówienia blokują towar. Konieczny jest ustalony termin, po którym rezerwacja wygasa, wraz z powiadomieniem klienta przed jego upływem.

Po wygaśnięciu trzeba jeszcze rozstrzygnąć, co dzieje się z pieniędzmi przy zamówieniu opłaconym z góry i kto zwraca towar na stan sprzedażowy punktu. Bez tego kroku towar zostaje na wydzielonej półce, a rezerwacja żyje dalej w systemie.

Powiadomienie o gotowości

Wiadomość „do odbioru" powinna wychodzić z systemu automatycznie w chwili przygotowania paczki, a nie z pamięci pracownika punktu. To najczęstsze źródło skarg w tym modelu sprzedaży.

Warto dołożyć przypomnienie przed upływem terminu odbioru. Zestaw takich wiadomości opisuje szerzej tekst o powiadomieniach dla klienta.

Kiedy to się nie opłaca

Przy jednym punkcie i pojedynczych odbiorach w tygodniu wystarczy zeszyt i telefon. Automatyzacja zaczyna się bronić, gdy odbiorów jest tyle, że ktoś musi ich pilnować osobno, albo gdy punktów jest kilka i każdy ma własny stan.

Model ten bywa też mylony z wysyłką do punktu przewoźnika. Różnica jest zasadnicza: tam paczka opuszcza firmę i dalej odpowiada za nią kurier, tutaj towar zostaje u nas, a razem z nim obowiązek pilnowania rezerwacji i terminu odbioru. Koszt przesyłki znika, ale pojawia się praca w punkcie.

Zobacz też

Zadzwoń22 378 48 59