Dwa warianty. Towar jest już w punkcie — wtedy rezerwacja dotyczy stanu lokalnego, a odbiór może nastąpić od razu. Towar jedzie z magazynu centralnego — wtedy realizacja obejmuje przesunięcie międzymagazynowe i klient musi poczekać.
Klient powinien widzieć różnicę przed złożeniem zamówienia, bo dotyczy terminu.
Towar zarezerwowany dla zamówienia internetowego musi zniknąć ze stanu dostępnego dla sprzedaży na miejscu. Bez tego ta sama sztuka zostanie sprzedana klientowi przy ladzie.
Sprzedaż następuje w chwili wydania w punkcie, nie w chwili złożenia zamówienia. Dokument powstaje więc później niż przy wysyłce, a przy płatności z góry pojawia się dodatkowo kwestia zaliczki.
Nieodebrane zamówienia blokują towar. Konieczny jest ustalony termin, po którym rezerwacja wygasa, wraz z powiadomieniem klienta przed jego upływem.
Wiadomość „do odbioru" powinna wychodzić z systemu automatycznie w chwili przygotowania paczki, a nie z pamięci pracownika punktu. To najczęstsze źródło skarg w tym modelu sprzedaży.