Zespół wsparcia rzadko jest przeciążony równomiernie. Zwykle problem polega na szczytach i na ciągłym przerywaniu pracy.
Poniedziałkowy poranek, pierwszy dzień po świętach, początek miesiąca. Znajomość rozkładu pozwala zaplanować obsadę, zamiast reagować.
Rozkład wyciąga się z własnych danych: liczba zgłoszeń w podziale na dni tygodnia i godziny, najlepiej z rozbiciem na tematy. Zwykle okazuje się, że szczyt nie jest przypadkowy, tylko wynika z rytmu firmy — z zamknięcia miesiąca, z dnia wysyłek, z terminu rozliczeń. To wiedza użyteczna nie tylko przy grafiku.
Zgłoszenie przychodzące co kilka minut uniemożliwia zajęcie się sprawą trudną. Podział na dyżur bieżący i pracę nad sprawami złożonymi rozwiązuje to lepiej niż zwiększanie zespołu.
Sprawy złożone mają jeszcze jedną cechę: po każdym przerwaniu trzeba do nich wracać od początku, bo kontekst przepada. Dlatego dwie osoby pracujące w rozdzielonych rolach zamykają więcej trudnych spraw niż trzy pracujące na wspólnej kolejce.
Kolejność na tej liście nie jest przypadkowa co do ryzyka, ale jest odwrotna co do łatwości. Streszczanie długich wątków i wyszukiwanie w historii wdraża się najprościej i nikt tego nie widzi z zewnątrz. Automatyczne odpowiedzi są najbardziej widoczne i wymagają najwięcej ostrożności.
Rosnąca kolejka zwykle nie wynika z liczby zgłoszeń, tylko ze spraw utkniętych w oczekiwaniu. Warto je liczyć osobno.
Podział jest prosty: sprawy czekające na wsparcie, sprawy czekające na zgłaszającego i sprawy czekające na kogoś z zewnątrz. Tylko pierwsza grupa mówi cokolwiek o obciążeniu zespołu. Bez tego rozróżnienia rośnie liczba, której nikt nie umie zinterpretować, a zespół dostaje pretensje za cudze opóźnienia.
Zgłoszenia obsługiwane poza systemem — z rozmowy na korytarzu, z komunikatora. Nie widać ich w statystykach, a zajmują czas.
Nie da się jej zmierzyć wprost, ale da się ograniczyć: im mniej pracy kosztuje założenie zgłoszenia, tym rzadziej ludzie je omijają. Warto też mieć świadomość skali, zanim ktoś zacznie wyciągać wnioski o wydajności z samych liczb w systemie.
Gdy większość ruchu to sprawy wymagające diagnozy, a nie odpowiedzi z historii. Żadne narzędzie nie zdejmie wtedy istotnej części pracy i lepiej to powiedzieć wprost niż wdrażać coś, co nie ma jak pomóc. Podobnie przy dyżurach poza godzinami pracy — dostępność człowieka jest kwestią obsady, nie oprogramowania.
Liczba zgłoszeń na osobę dziennie z podziałem na złożoność. Sama liczba bez rozróżnienia myli.