Comiesięczne przygotowanie dokumentów dla księgowości bywa dniem pracy. Wykonywane automatycznie, przestaje istnieć jako zadanie.
Formaty wymiany
Biura pracują na różnych systemach i oczekują różnych formatów. Ustalenie jednego, obsługiwanego przez obie strony, jest warunkiem automatyzacji — wysyłanie dokumentów w postaci obrazu oznacza, że ktoś po drugiej stronie i tak je przepisuje.
Rozmowę warto zacząć od pytania, co biuro potrafi zaimportować, a nie od tego, co potrafi wyeksportować system sprzedaży. Zwykle znajduje się część wspólna; jeśli nie, tłumaczenie jednego formatu na drugi jest prostym zadaniem technicznym i robi się je raz. Osobno ustala się sposób przekazania: wspólny katalog, skrzynka albo połączenie między systemami.
Cykl przekazywania
Częściej niż raz w miesiącu. Przekazywanie na bieżąco rozkłada pracę i pozwala wychwycić braki wtedy, gdy jeszcze da się je uzupełnić bez pośpiechu. Przy przekazywaniu ciągłym trzeba jednak jasno oznaczyć moment zamknięcia okresu, żeby dokument dosłany po terminie nie zginął w bieżącym strumieniu.
Kontrola kompletności
Numeracja dokumentów sprzedaży musi być ciągła. Luka oznacza dokument, który gdzieś zaginął — i wychodzi to zwykle przy zamknięciu okresu, w najgorszym momencie. Automatyczne sprawdzenie ciągłości numerów oraz porównanie liczby i sumy przekazanych dokumentów z tym, co widzi biuro, wychwytuje większość takich spraw w kilka sekund.
Osobnej kontroli wymagają wpływy: suma zaksięgowanych wpłat powinna zgadzać się z tym, co pokazuje import wyciągów bankowych. Rozjazd oznacza operację, której nikt nie przypisał do żadnego dokumentu.
Dokumenty kosztowe
Trudniejsze niż sprzedażowe, bo przychodzą z wielu źródeł i w wielu postaciach. Wspólna skrzynka z automatycznym rozpoznawaniem porządkuje to u źródła. Do najbardziej kłopotliwych należą zestawienia z kanałów zewnętrznych — prowizje i opłaty opisane w tekście o rozliczeniach z platformami sprzedażowymi trzeba przekazać w postaci, z której księgowość wyprowadzi koszt, a nie jako surowy raport na kilkaset pozycji.
Sprzężenie zwrotne
Biuro powinno móc oznaczyć dokument jako budzący wątpliwości, a informacja ma wrócić do osoby, która go wystawiła. Uwagi przekazywane telefonicznie giną i wracają w kolejnym okresie. Prosty status przy dokumencie — przyjęty, do wyjaśnienia, poprawiony — wystarcza; chodzi o to, żeby pytanie miało adresata i ślad.
Podział odpowiedzialności
Przed uruchomieniem warto spisać, co robi system, co firma, a co biuro. Najczęstsze kłopoty nie biorą się z formatów, tylko z założenia obu stron, że drugi sprawdza kompletność. Ustalenia mieszczą się na jednej stronie i zwykle są pierwszym krokiem szerszego wdrożenia automatyzacji rozliczeń.
Kiedy to się nie opłaca
Przy kilkunastu dokumentach miesięcznie wysłanie ich pocztą zajmuje kwadrans i budowanie wymiany danych nie ma sensu. Automatyzacja zaczyna się liczyć tam, gdzie dokumentów są setki, gdzie pochodzą z kilku źródeł albo gdzie termin zamknięcia okresu regularnie oznacza pracę po godzinach.
Warto przy tym rozdzielić dwie rzeczy: przekazywanie dokumentów i ich porządkowanie. Automatyczna wysyłka bałaganu nie pomoże nikomu — biuro odeśle te same pytania co zwykle, tylko szybciej. Kolejność jest odwrotna: najpierw jedno miejsce, w którym dokumenty powstają i są opisane, potem regularne przekazywanie.