Pulpit ma odpowiadać na pytanie „czy wszystko idzie dobrze" w kilka sekund. Jeśli wymaga analizy, to jest raportem, nie pulpitem.
To rozróżnienie decyduje o wszystkich późniejszych wyborach: ile wskaźników, jak często odświeżanych i dla kogo. Pulpit budowany jak raport zwykle nie jest otwierany po pierwszym miesiącu.
Pulpit z dwudziestoma wykresami nie jest czytany. Pięć wskaźników, które naprawdę opisują stan firmy, działa lepiej niż komplet dostępnych danych.
Dobrym testem jest pytanie o działanie: co zrobię, jeśli ten wskaźnik zmieni się na gorsze. Jeśli odpowiedź brzmi „nic", wskaźnik może zniknąć z pulpitu. Miejsce na ekranie jest ograniczone i każda kolejna liczba odbiera uwagę tym ważniejszym.
Sprzedaż „320 tysięcy" nie znaczy nic. „320 tysięcy, o 12% więcej niż w zeszłym miesiącu, plan zrealizowany w 94%" — znaczy. Każda liczba powinna mieć punkt odniesienia.
Odniesieniem bywa okres poprzedni, ten sam okres rok wcześniej albo ustalony plan. Przy działalności sezonowej porównanie z poprzednim miesiącem wprowadza w błąd i lepiej sprawdza się rok do roku.
Pulpit sam niczego nie liczy dwa razy. Pod spodem musi być zdefiniowane, czym jest sprzedaż, marża i stan na dany dzień — dokładnie tak samo jak w raportach szczegółowych. Jeśli definicje się rozjeżdżają, ktoś prędzej czy później zauważy, że pulpit i zestawienie pokazują inne liczby, i przestanie ufać obu. Sposób ustalania i sprawdzania definicji opisuje tekst o weryfikacji poprawności raportu.
Musi być widoczna wprost. Pulpit pokazujący dane sprzed doby bez zaznaczenia tego faktu prowadzi do decyzji opartych na nieaktualnym obrazie.
Data i godzina ostatniego odświeżenia powinny być na ekranie, nie w ustawieniach. Dotyczy to zwłaszcza pulpitów zasilanych plikiem, bo przerwany eksport potrafi zostawić wczorajszy obraz bez żadnego ostrzeżenia.
Pulpit pokazuje, że coś odbiega od normy. Odpowiedź na pytanie „dlaczego" wymaga przejścia do danych źródłowych — i ta droga powinna być dostępna od razu.
Jeśli narzędzie tego nie umożliwia, minimum to wskazanie, w którym raporcie szukać rozwinięcia. Pulpit bez tej ścieżki generuje telefony do osoby, która go zbudowała.
Pulpit właściciela, kierownika magazynu i handlowca to trzy różne zestawy wskaźników. Jeden wspólny pulpit dla wszystkich zwykle nie służy nikomu.
Różne są też dane, które każda z tych osób powinna widzieć. Marża na pulpicie dostępnym dla całego zespołu to typowy przypadek udostępnienia przez przypadek — wątek rozwija tekst o uprawnieniach do raportów i danych wrażliwych.
W małej firmie, gdzie właściciel i tak ogląda dokumenty codziennie, pulpit bywa dodatkową warstwą bez treści. Sensowny staje się wtedy, gdy dane pochodzą z kilku źródeł naraz i ręczne ich zestawienie zajmuje realny czas albo gdy ktoś ma podejmować decyzje bez dostępu do systemu źródłowego.