Platforma przechowuje dane dostępowe do wszystkich systemów firmy. To czyni ją jednym z najbardziej wrażliwych narzędzi.
Przechowywane w mechanizmie platformy, nie wpisywane w kroki przepływu. Widoczne wyłącznie dla uprawnionych. Klucz wpisany wprost w krok trafia do historii wykonań i do każdej kopii przepływu, a stamtąd rozchodzi się w miejsca, o których nikt już nie pamięta. Przy zmianie hasła w systemie trzeba wiedzieć, które połączenia z niego korzystają — spis tego jest częścią ewidencji.
Osobne konto w każdym systemie, o uprawnieniach ograniczonych do potrzebnych operacji. Nie konto administratora. Osobne konto ma jeszcze jedną zaletę: w historii systemu widać, które zmiany wykonała automatyzacja, a które człowiek. Przy dochodzeniu przyczyny błędu to często pierwsza potrzebna informacja.
Uprawnienia warto nadawać po zbudowaniu przepływu, na podstawie tego, co faktycznie wywołuje, a nie z zapasem „na wszelki wypadek”.
Tworzenie przepływów, uruchamianie, wyłącznie podgląd. Prawo edycji ograniczone do wąskiego, imiennie wskazanego grona. Podgląd warto dać szerzej, bo pozwala sprawdzić, co się stało ze sprawą, bez proszenia o pomoc i bez ryzyka przypadkowej zmiany.
Prawo uruchamiania to osobna kategoria. Osoba obsługująca proces powinna móc powtórzyć wykonanie dla pojedynczej sprawy, nie mając możliwości zmiany samego schematu. Ten podział zdejmuje z zespołu technicznego większość drobnych zgłoszeń.
Zbudowane na koncie osobistym znikają razem z nim. Wszystko istotne powinno należeć do konta zespołowego. Dotyczy to również połączeń: połączenie utworzone na prywatnym koncie w systemie zewnętrznym przestaje działać, gdy to konto zostaje wyłączone. Skutki takich rozwiązań opisuje tekst o tym, kto utrzymuje przepływy.
Przy zakończeniu współpracy, wraz z przeniesieniem własności przepływów. Najczęściej pomijany krok. Odebranie dostępu do platformy nie wystarcza — trzeba jeszcze wyłączyć konta techniczne, które ta osoba zakładała w systemach, i wymienić klucze, do których miała wgląd.
Dostęp do platformy oznacza w praktyce dostęp do danych, które przez nią przechodzą — w historii wykonań widać treść przetwarzanych rekordów. To osobne zagadnienie, opisane w tekście o danych wrażliwych w przepływach.
Raz na pół roku: kto ma dostęp, jakie konta techniczne działają i czy nadal są potrzebne. Przy okazji sprawdza się, czy uprawnienia nie urosły przy kolejnych zmianach — dokładane pojedynczo, rzadko bywają potem zdejmowane.
Przegląd jest też okazją do wyłapania kont technicznych po przepływach, które już nie działają. Konto z aktywnym dostępem do bazy, z którego nikt nie korzysta, jest ryzykiem bez żadnej korzyści.
Własne wywołania interfejsów wymagają osobnych kluczy i osobnej dyscypliny przy ich przechowywaniu. Szczegóły opisuje tekst o własnych wywołaniach interfejsów.