Dekretacja to przypisanie dokumentowi kont, na które ma trafić. Czynność powtarzalna, oparta na regułach i historii — czyli z natury nadająca się do automatyzacji, o ile zachowa się kontrolę.
Najprostsza automatyzacja opiera się na słowniku: dany dostawca i dany rodzaj kosztu zawsze trafiają na to samo konto. Pokrywa to znaczną część dokumentów powtarzalnych — media, najem, usługi stałe.
Trudniejsze są dokumenty mieszane, gdzie jedna faktura zawiera pozycje o różnym charakterze. Tu przydaje się mechanizm podpowiadający na podstawie historii podobnych dokumentów, z zostawieniem ostatniego słowa księgowemu.
Do sensownej podpowiedzi wystarczy zwykle mniej danych, niż się zakłada:
Pierwszy punkt jest warunkiem wstępnym całej reszty. Dopóki kontrahent nie jest ustalony pewnie, reguła nie ma się o co oprzeć — dlatego dekretacja zaczyna się od weryfikacji NIP i danych kontrahenta.
Dekretacja ma skutki podatkowe, więc automat powinien podpowiadać, a nie rozstrzygać. Dobrze zaprojektowany mechanizm pokazuje propozycję wraz z uzasadnieniem — na jakiej podstawie ją wybrał — i pozwala zaakceptować ją jednym ruchem albo poprawić.
Uzasadnienie nie jest ozdobnikiem. Bez niego księgowy musi sprawdzić każdą propozycję od zera, więc automatyzacja nie oszczędza pracy, tylko przesuwa ją o jeden krok.
Każda korekta wprowadzona przez człowieka jest informacją. Jeżeli mechanizm ją zapamiętuje, liczba poprawek spada z miesiąca na miesiąc. Bez tej pętli automat zostaje na poziomie z dnia wdrożenia.
Warto też obserwować, przy których dostawcach poprawek jest najwięcej. Zwykle wskazuje to nie na słabość mechanizmu, lecz na dokumenty, które faktycznie są za każdym razem inne.
W systemach łączących magazyn z księgowością dekretacja jest kolejnym etapem po wprowadzeniu dokumentu — tak działa to na przykład przy imporcie faktur do Comarch ERP Optima. Gdy księgowość jest prowadzona w osobnym programie, dochodzi jeszcze przekazanie danych między systemami i trzeba ustalić, który z nich jest źródłem prawdy.
Dokumenty nietypowe, jednorazowe i te o niejasnej kwalifikacji zostają przy człowieku. Celem nie jest zdjęcie odpowiedzialności z księgowego, tylko zdjęcie z niego dokumentów, które nie wymagają myślenia.
Nie. Dokument w postaci ustrukturyzowanej ma pewne dane, ale nie przynosi ze sobą kwalifikacji kosztu — ta wynika z tego, do czego firma używa zakupionego towaru. Szerzej opisuje to tekst o KSeF a automatyzacji obiegu dokumentów.