Koszt dostawy w hurcie potrafi zjeść całą marżę na drobnym zamówieniu. Rzadko jest liczony na poziomie pojedynczej dostawy.
Koszt na dostawę
Policzony i porównany z marżą zamówienia. Ujawnia klientów, do których firma dopłaca przy każdym wyjeździe. Rachunek nie musi być skomplikowany: koszt kilometra, czas kierowcy, amortyzacja i koszty stałe floty rozdzielone na liczbę przystanków. Nawet przybliżony wynik zmienia rozmowę, bo dotąd tego kosztu po prostu nie było widać w żadnym zestawieniu.
Minimum logistyczne
Wartość, poniżej której dostawa jest odpłatna. Najprostsze narzędzie poprawy rentowności drobnych odbiorców. Działa dwojako: część klientów dopłaca, część konsoliduje zamówienia i zamawia rzadziej, ale więcej. Oba wyniki są dla dostawcy korzystne. Regułę trzeba ustawić w systemie i komunikować z wyprzedzeniem, bo wprowadzona bez zapowiedzi psuje relację bardziej, niż poprawia wynik.
Trasy
Planowanie kolejności i grupowanie odbiorców. Przy transporcie własnym to główne źródło oszczędności. Do planowania potrzebne są poprawne adresy, okna czasowe odbiorców i realny czas rozładunku — bez tego ostatniego plan wygląda dobrze na papierze i rozsypuje się przed południem. Warto też przypisać odbiorców do stałych dni tygodnia; przewidywalny rytm upraszcza planowanie po obu stronach.
Transport własny a zewnętrzny
Własny opłaca się przy stałych trasach i regularnych odbiorcach. Przy zmiennym obciążeniu przewoźnik wypada taniej, bo firma płaci za przesyłkę, a nie za pusty przebieg. Częstym rozwiązaniem jest podział: własny samochód obsługuje trasę o największej gęstości odbiorców, reszta idzie przewoźnikiem.
Informowanie odbiorcy
Przewidywany termin i powiadomienie o wyjeździe. Usuwa większość telefonów o stan dostawy. Ten sam mechanizm co przy potwierdzaniu zamówień od klientów firmowych: informacja wysłana z wyprzedzeniem zastępuje rozmowę, którą i tak trzeba by odbyć.
Dokumenty przy dostawie
Potwierdzenie odbioru z datą i uwagami. Podstawa rozstrzygania sporów o braki i uszkodzenia. Potwierdzenie zbierane elektronicznie przez kierowcę trafia od razu do dokumentu sprzedaży, zamiast wracać w teczce po kilku dniach. Zdjęcie uszkodzonej palety zrobione na miejscu kończy większość dyskusji, zanim się zaczną.
Co z tego wynika dla warunków współpracy
Koszt dostawy jest jednym ze składników rachunku opisanego przy analizie rentowności klienta. Odbiorca zamawiający często i po trochu bywa nierentowny mimo przyzwoitej marży. Rozwiązaniem rzadko jest rezygnacja — zwykle wystarczy zmiana częstotliwości dostaw albo dołożenie minimum logistycznego.
Co jest potrzebne, żeby to policzyć
Dane o dostawach są zwykle rozproszone: część siedzi w systemie sprzedaży, część w zeszycie kierowcy, część w fakturach od przewoźnika. Pierwszym krokiem jest zebranie ich w jednym miejscu i powiązanie kosztu przejazdu z konkretnymi dokumentami wydania. Przy transporcie zewnętrznym pomaga to, że przewoźnik wystawia rozliczenie w postaci pliku i da się je automatycznie dopasować do przesyłek. Przy transporcie własnym trzeba zacząć od rejestrowania przebiegu i czasu pracy kierowców. To praca na kilka tygodni, ale robi się ją raz, a potem zestawienia powstają same z bieżących danych.
Kiedy to się nie opłaca
Jeżeli firma dowozi towar jednym samochodem po stałej trasie do kilkunastu odbiorców, planowanie tras niczego nie poprawi, bo kierowca zna optymalną kolejność lepiej niż jakikolwiek algorytm. Liczenie kosztu na dostawę ma jednak sens niezależnie od skali — to prosty rachunek, który raz zrobiony zmienia decyzje o warunkach współpracy.