Błąd w kartotece nie daje o sobie znać. Objawia się dopiero sprzedażą po złej cenie albo produktem, którego nikt nie może znaleźć.
Lista zależy od branży, ale zaczyna się zwykle od tych samych pozycji. Wszystkie da się sprawdzić na danych, które już są w kartotece, bez sięgania po źródła zewnętrzne i bez zmian w oprogramowaniu sklepu.
Przecinek postawiony o jedno miejsce dalej sprzedaje towar za dziesiątą część wartości — i zwykle sprzedaje szybko. Kontrola porównująca cenę z ceną zakupu i z historią wychwytuje to, zanim zobaczy klient.
Warto rozdzielić dwa rodzaje sprawdzeń. Reguła twarda mówi, czego nie wolno: cena poniżej kosztu zakupu, cena zerowa, waga ujemna. Reguła statystyczna wskazuje tylko na nietypowość — pozycja odstająca od reszty kategorii nie musi być błędem, ale zasługuje na spojrzenie.
To sygnał, że przy imporcie coś się rozjechało — najczęściej wariantom przypisano zdjęcie produktu nadrzędnego. Wykrywalne sumą kontrolną pliku, nie nazwą.
Suma kontrolna ma jednak ograniczenie: to samo zdjęcie zapisane ponownie albo w innym rozmiarze daje inny wynik, mimo że przedstawia ten sam towar. Wtedy potrzebne jest porównanie samej treści obrazu.
Część błędów ujawnia się przy zestawieniu pól. Produkt oznaczony jako dostępny bez ceny, wariant bez cechy rozróżniającej, towar z wymiarami paczki mniejszymi niż wymiary produktu. Pojedyncze pole wygląda poprawnie i dopiero zestawienie pokazuje sprzeczność. Ten sam mechanizm pomaga wykrywać powtórzone indeksy towarowe.
Dane psują się przy każdym imporcie. Zestawienie uruchamiane cyklicznie i wysyłane do osoby odpowiedzialnej działa; audyt zrobiony raz przy wdrożeniu — nie.
Sprawdzenia dzielą się na dwie grupy. Część powinna działać w momencie zapisu i blokować oczywistą nieprawidłowość. Reszta nadaje się do przebiegu nocnego, bo wymaga porównania z całym katalogiem albo z historią.
Warto przy tym zapisywać historię zgłoszeń. Błąd wracający w tym samym miejscu po każdym imporcie wskazuje na wadliwe źródło danych, a nie na przypadkową pomyłkę osoby wprowadzającej.
Raport z tysiącem pozycji nie zostanie przejrzany. Lepiej zgłaszać kilkanaście najpoważniejszych przypadków dziennie niż wszystko naraz. Pomaga też porządek: zgłoszenia posortowane według potencjalnego kosztu błędu, nie według numeru indeksu.
Potrzebna jest również możliwość odrzucenia zgłoszenia z adnotacją. Bez niej te same pozycje wracają na listę przy każdym przebiegu i po kilku tygodniach nikt jej już nie otwiera.
Wykrywanie błędów pokazuje objawy, nie przyczyny. Jeśli te same nieprawidłowości wracają po każdym imporcie, problem leży w źródle danych albo w procesie. Systematyczny pomiar stanu katalogu opisuje kontrola jakości danych produktowych.