Błąd w kartotece nie daje o sobie znać. Objawia się dopiero sprzedażą po złej cenie albo produktem, którego nikt nie może znaleźć.
Błędy warte wyszukiwania
- cena odbiegająca o rząd wielkości od podobnych produktów lub od historii,
- cena poniżej kosztu zakupu,
- brak zdjęcia albo zdjęcie użyte przy wielu różnych produktach,
- puste pola obowiązkowe — EAN, waga, wymiary,
- sprzeczne cechy — rozmiar spoza dopuszczalnego zakresu dla kategorii,
- opis niepasujący do nazwy,
- zdublowane kody EAN przy różnych indeksach.
Lista zależy od branży, ale zaczyna się zwykle od tych samych pozycji. Wszystkie da się sprawdzić na danych, które już są w kartotece, bez sięgania po źródła zewnętrzne i bez zmian w oprogramowaniu sklepu.
Cena to najdroższy błąd
Przecinek postawiony o jedno miejsce dalej sprzedaje towar za dziesiątą część wartości — i zwykle sprzedaje szybko. Kontrola porównująca cenę z ceną zakupu i z historią wychwytuje to, zanim zobaczy klient.
Warto rozdzielić dwa rodzaje sprawdzeń. Reguła twarda mówi, czego nie wolno: cena poniżej kosztu zakupu, cena zerowa, waga ujemna. Reguła statystyczna wskazuje tylko na nietypowość — pozycja odstająca od reszty kategorii nie musi być błędem, ale zasługuje na spojrzenie.
Zdjęcie użyte wielokrotnie
To sygnał, że przy imporcie coś się rozjechało — najczęściej wariantom przypisano zdjęcie produktu nadrzędnego. Wykrywalne sumą kontrolną pliku, nie nazwą.
Suma kontrolna ma jednak ograniczenie: to samo zdjęcie zapisane ponownie albo w innym rozmiarze daje inny wynik, mimo że przedstawia ten sam towar. Wtedy potrzebne jest porównanie samej treści obrazu.
Braki widoczne dopiero w kontekście
Część błędów ujawnia się przy zestawieniu pól. Produkt oznaczony jako dostępny bez ceny, wariant bez cechy rozróżniającej, towar z wymiarami paczki mniejszymi niż wymiary produktu. Pojedyncze pole wygląda poprawnie i dopiero zestawienie pokazuje sprzeczność. Ten sam mechanizm pomaga wykrywać powtórzone indeksy towarowe.
Kontrola ciągła, nie jednorazowa
Dane psują się przy każdym imporcie. Zestawienie uruchamiane cyklicznie i wysyłane do osoby odpowiedzialnej działa; audyt zrobiony raz przy wdrożeniu — nie.
Sprawdzenia dzielą się na dwie grupy. Część powinna działać w momencie zapisu i blokować oczywistą nieprawidłowość. Reszta nadaje się do przebiegu nocnego, bo wymaga porównania z całym katalogiem albo z historią.
Warto przy tym zapisywać historię zgłoszeń. Błąd wracający w tym samym miejscu po każdym imporcie wskazuje na wadliwe źródło danych, a nie na przypadkową pomyłkę osoby wprowadzającej.
Próg zgłaszania
Raport z tysiącem pozycji nie zostanie przejrzany. Lepiej zgłaszać kilkanaście najpoważniejszych przypadków dziennie niż wszystko naraz. Pomaga też porządek: zgłoszenia posortowane według potencjalnego kosztu błędu, nie według numeru indeksu.
Potrzebna jest również możliwość odrzucenia zgłoszenia z adnotacją. Bez niej te same pozycje wracają na listę przy każdym przebiegu i po kilku tygodniach nikt jej już nie otwiera.
Czego to nie zastąpi
Wykrywanie błędów pokazuje objawy, nie przyczyny. Jeśli te same nieprawidłowości wracają po każdym imporcie, problem leży w źródle danych albo w procesie. Systematyczny pomiar stanu katalogu opisuje kontrola jakości danych produktowych.