Termin w biurze rachunkowym nie jest ustaleniem wewnętrznym. Jego przekroczenie ma skutki dla klienta i dla biura.
Zakres i częstotliwość obowiązków wynikają z formy działalności klienta i ze sposobu, w jaki się rozlicza. Wspólny kalendarz dla wszystkich nie działa, bo dwie firmy obsługiwane przez to samo biuro mogą mieć zupełnie inny zestaw dat. Kalendarz buduje się więc na kliencie, a nie na miesiącu. Który obowiązek dotyczy którego klienta i w jakim terminie, rozstrzyga księgowa na podstawie przepisów. Zadaniem narzędzia jest pilnowanie raz ustalonego kalendarza i przypominanie o nim, nie interpretowanie regulacji.
Biuro nie rozliczy czegoś, czego nie dostało. Dlatego przypomnienia do klientów są częścią pilnowania terminów, a nie uprzejmością. Przypomnienie działa wtedy, gdy wychodzi z wyprzedzeniem i mówi konkretnie, czego brakuje. Jego skuteczność zależy od tego, czy biuro ma uporządkowany obieg dokumentów od klientów. Bez rejestru wpływu nie wiadomo przecież, czego dokładnie brakuje.
Najbardziej przydatne zestawienie w okresie rozliczeń to lista klientów bez kompletu dokumentów, uszeregowana według tego, jak blisko jest ich termin. Buduje się je automatycznie i przegląda regularnie. Takie zestawienie zamienia pracę reaktywną, w której ktoś przypomina sobie o kliencie, na pracę z listy. Materiał do niego dostarcza kontrola kompletności dokumentów.
Zmiany formy opodatkowania, zgłoszenia, sprawozdania roczne, obowiązki wynikające ze zdarzeń u klienta. Łatwe do przeoczenia właśnie dlatego, że nie powtarzają się co miesiąc i nie mają swojego miejsca w rutynie. Takie pozycje warto zakładać w kalendarzu od razu, gdy księgowa je zidentyfikuje, razem z zapisem, skąd wynikają i kto ma je wykonać.
Kto wysłał, kiedy, co dokładnie i z jakim potwierdzeniem. Przy sporze to jedyny dowód, a przy urlopie albo zmianie osoby prowadzącej — jedyne źródło wiedzy o stanie sprawy. Zapis powinien powstawać sam, przy wykonaniu czynności, a nie być osobnym obowiązkiem do odhaczenia. Obowiązek pamiętania o dokumentowaniu ginie pierwszy w okresie spiętrzenia.
Odpowiedzialność za przekroczenie terminu bywa dzielona między biuro a klienta i zależy od tego, kiedy dokumenty wpłynęły. Rejestr dat wpływu rozstrzyga tę rozmowę, o ile jest prowadzony konsekwentnie od początku współpracy, a nie zakładany po pierwszym sporze. Ocena, jakie skutki niesie konkretne spóźnienie, należy do księgowej i do zapisów umowy. Narzędzie dostarcza faktów: co przyszło, kiedy i co z tym zrobiono.
Przy kilku klientach o zbliżonym profilu kalendarz mieści się w zwykłym terminarzu, a utrzymanie osobnego rozwiązania kosztuje więcej, niż daje. Zaczyna się opłacać wtedy, gdy zestawy obowiązków różnią się między klientami, a ich liczba przekracza to, co ktokolwiek jest w stanie objąć pamięcią.