Większość dokumentów w biurze księguje się według stałego wzorca. Wyjątki są nieliczne i to one wymagają uwagi księgowego.
Schemat opisuje, co ma się stać z dokumentem określonego rodzaju: jakie konta, jakie rejestry, jaki podział. Dobrze przygotowany schemat pokrywa przypadki powtarzalne, a praca sprowadza się do obsługi tego, co się w nim nie mieści. Schematy trzyma się centralnie i powiela na bazy klientów, zamiast ustawiać osobno w każdej. Inaczej te same reguły rozjeżdżają się między klientami — opisuje to tekst o pracy na wielu klientach i wielu bazach.
Ten sam dostawca zwykle księgowany jest tak samo. Zapamiętanie poprzedniej dekretacji dla danego kontrahenta i rodzaju dokumentu daje propozycję bez żadnego rozpoznawania treści — wystarczy historia. To najprostszy możliwy mechanizm i zwykle pierwszy, który warto uruchomić. Działa dopiero wtedy, gdy kontrahent jest rozpoznawany jednoznacznie, czyli po numerze identyfikacji podatkowej, o czym mowa przy odczycie faktur kosztowych.
Na podstawie treści dokumentu i historii tego klienta. Wynikiem jest propozycja do zatwierdzenia, nie rozstrzygnięcie. Różnica jest istotna. Propozycja pokazana księgowej skraca pracę, propozycja zaksięgowana bez sprawdzenia przenosi błąd dalej, aż do rozliczenia i deklaracji.
Propozycja powinna mieć widoczne uzasadnienie: na jakiej podstawie powstała, czy z historii kontrahenta, czy z treści dokumentu. Bez tego księgowa sprawdza ją od zera i cały zysk znika. Wygodnie jest też pokazać obok listę podobnych dokumentów z poprzednich okresów, żeby jedno spojrzenie wystarczyło do potwierdzenia albo odrzucenia.
Kwalifikacja podatkowa, podział kosztu między okresy albo między rodzaje działalności, rozliczenia międzyokresowe, dokumenty nietypowe. To decyzje oparte na przepisach i na znajomości sytuacji klienta. Automat może zebrać materiał: podobne dokumenty z przeszłości, sposób ich potraktowania, powiązane zapisy. Rozstrzygnięcie należy do księgowej. Przy rozliczeniach podatkowych to nie jest kwestia ostrożności, tylko odpowiedzialności — podpisuje je człowiek i to on odpowiada za treść.
Zmiany wprowadzane przez księgowego są najlepszym materiałem do poprawy wzorców. Warto je zapisywać: co automat zaproponował, co człowiek zmienił i przy jakim dokumencie. Po kilku okresach widać, gdzie schemat jest zbyt wąski, a gdzie w ogóle go brakuje. Bez tego zapisu te same poprawki wracają w kółko, bo nikt nie widzi wzoru.
Przy kliencie z niewielką liczbą dokumentów i prostym układem kosztów schemat da się utrzymać w programie księgowym bez żadnej dodatkowej warstwy. Automatyzacja dekretacji ma sens dopiero wtedy, gdy wcześniejsze etapy są uporządkowane: dokumenty przychodzą jednym kanałem i są poprawnie odczytane. Uruchamiana wcześniej dokłada pracy, bo propozycje budowane na niepewnych danych trzeba sprawdzać dokładniej, niż zajęłoby wprowadzenie ich ręcznie.