Nie każde użycie modelu wymaga informowania klienta. Część wymaga, a część jest po prostu uczciwa niezależnie od obowiązku.
Kontakt z systemem zamiast człowieka
Klient rozmawiający z asystentem powinien wiedzieć, że nie rozmawia z pracownikiem. To wymóg rosnący i jednocześnie rzecz oczywista z punktu widzenia zaufania.
Od strony wdrożenia sprowadza się to do jednego zdania w pierwszej wiadomości oraz widocznej możliwości przejścia do człowieka. Obie rzeczy ustawia się w konfiguracji raz i nie kosztują nic.
Nagrywanie i transkrypcja
Wymaga poinformowania przed rozpoczęciem nagrania, wraz z celem i okresem przechowywania. Sama zapowiedź „rozmowa może być nagrywana" bywa niewystarczająca.
Treść komunikatu i zakres informacji ustala prawnik albo inspektor ochrony danych. Wdrożeniowo trzeba wiedzieć wcześniej, gdzie nagrania są przechowywane, kto ma do nich dostęp i po jakim czasie są usuwane, bo od tego zależy, co w tym komunikacie w ogóle da się obiecać.
Decyzje dotyczące klienta
Rozstrzygnięcia podejmowane automatycznie i wywołujące skutki dla osoby wymagają szczególnej ostrożności, informacji i możliwości odwołania do człowieka.
Zanim taki mechanizm ruszy, warto ustalić z prawnikiem, czy w tym konkretnym procesie jest on w ogóle dopuszczalny i w jakiej formie. Techniczna strona to nadzór człowieka nad rozstrzygnięciem i zapis, kto je zatwierdził.
Treści przygotowane z pomocą modelu
Sam fakt użycia narzędzia przy redagowaniu odpowiedzi nie wymaga informowania. Odpowiedź musi być natomiast sprawdzona i firma za nią odpowiada.
Inaczej wygląda sprawa przy materiałach publikowanych w całości wygenerowanych — tam sensowne bywa oznaczenie udziału narzędzia.
Dane klienta w zapytaniu
Przekazanie ich do narzędzia zewnętrznego wymaga podstawy i zwykle uzupełnienia klauzuli informacyjnej o kategorię odbiorców.
Warto zebrać wcześniej to, co i tak będzie potrzebne: nazwę dostawcy, rodzaj przekazywanych danych, miejsce przetwarzania i okres przechowywania. Z tym kompletem rozmowa o danych osobowych w narzędziach AI trwa krótko. Bez niego zaczyna się od zbierania informacji, których nikt nie ma pod ręką.
Uczciwość ponad obowiązek
Klient, który odkryje użycie AI przemilczane, reaguje gorzej niż na informację podaną wprost. To rachunek reputacyjny, nie prawny.
Praktyczny sprawdzian: czy powiedzielibyśmy o tym klientowi, gdyby zapytał wprost. Jeśli odpowiedź brzmi „raczej nie", to sygnał, że coś w tym zastosowaniu jest nie tak — niezależnie od tego, co mówią przepisy.
Kto rozstrzyga wątpliwości
Pytanie, czy w danym procesie obowiązek informowania występuje, jest pytaniem prawnym, a nie technicznym. Rolą osoby wdrażającej jest opisać proces dokładnie: co robi model, na jakich danych, z jakim skutkiem dla klienta. Rozstrzygnięcie należy do prawnika albo inspektora ochrony danych, a jego wynik wraca do zespołu jako prosta instrukcja — kiedy informujemy i jakimi słowami.