Liczba zamówień dziennie, udział kanałów, czas od złożenia do wysyłki, liczba pomyłek, liczba pytań do obsługi. Bez tych liczb nie da się ocenić, czy zmiana coś dała.
Kartoteka towarowa z kodami, wagami i wymiarami. Mapowanie metod dostawy. Powiązanie towarów między sklepem a magazynem. Etap najbardziej żmudny i najbardziej decydujący o wyniku.
Kiedy powstają dokumenty, jak wybieramy magazyn i przewoźnika, co robimy przy braku towaru, co zatrzymujemy do weryfikacji. To decyzje biznesowe — muszą zapaść przed konfiguracją.
Najlepiej ten o średnim natężeniu: dość duży, by ujawnić problemy, dość mały, by dało się je opanować. Sprzedaż z największego kanału podłącza się na końcu.
Przez ustalony czas zamówienia przechodzą obiema drogami, a wyniki się porównuje. Kosztuje podwójną pracę i jest jedynym sposobem, by wychwycić różnice przed tym, jak trafią do klientów.
Po uruchomieniu warto śledzić trzy wskaźniki: udział zamówień wymagających ręcznej interwencji, czas od złożenia do wysyłki oraz liczbę pomyłek w wysyłce. Wzrost pierwszego z nich zapowiada problem, zanim zauważą go klienci.
Zamówienia nietypowe zawsze będą trafiać do człowieka. Celem jest sprowadzenie ich do niewielkiego ogona, a nie wyeliminowanie — obiecywanie pełnej automatyzacji kończy się rozczarowaniem po obu stronach.