Każde rozwiązane zgłoszenie jest gotowym wpisem do bazy wiedzy. Brakuje tylko kroku, który zamieni jedno w drugie.
Powtarzające się, nietypowe rozwiązane pomysłowo i te, które zajęły dużo czasu. Reszta nie musi trafiać do bazy.
Kandydatów da się wskazywać automatycznie: sprawa należąca do licznego skupiska tematycznego albo taka, której obsługa wyraźnie odbiegała od zwykłej. Człowiek dostaje wtedy krótką listę propozycji zamiast pustego pola i pytania, o czym by tu napisać.
Wpis nie może być kopią zgłoszenia. Wymaga usunięcia danych osobowych i sformułowania w sposób przydatny przy następnym wystąpieniu.
Uogólnienie polega na oddzieleniu tego, co przypadkowe, od tego, co istotne. Nazwa klienta i numer dokumentu są przypadkowe. Warunek, w którym problem występuje, i kroki, które go usuwają, są istotne. Dobry wpis odpowiada na trzy pytania: jak to się objawia, dlaczego tak jest, co zrobić.
Model przygotowuje szkic wpisu na podstawie zgłoszenia, człowiek poprawia i zatwierdza. Bariera spada z kilkunastu minut do dwóch.
To jest cała mechanika tego wdrożenia. Nikt nie pisze bazy wiedzy dobrowolnie, jeśli oznacza to otwarcie edytora i napisanie tekstu od zera. Poprawienie gotowego szkicu jest czynnością innego rzędu i ludzie ją wykonują.
Przy zamykaniu sprawy, gdy szczegóły są jeszcze świeże. Zbieranie tego raz na kwartał nie działa.
Po tygodniu autor pamięta już tylko, że coś naprawił. Szczegół, który zdecydował o rozwiązaniu — ustawienie, kolejność kroków, warunek, w którym błąd nie występuje — znika pierwszy, a to on jest w całym wpisie najcenniejszy.
Wpis w bazie zmniejsza liczbę przyszłych zgłoszeń, a te, które przyjdą, są rozwiązywane szybciej. Efekt narasta z czasem.
Baza zasila też podpowiadanie rozwiązania, więc każdy nowy wpis od razu pracuje przy kolejnych sprawach. Kierunek odwrotny działa tak samo: wykrywanie zgłoszeń powtarzalnych wskazuje, których wpisów brakuje.
Wpisy sprawdzane przez kogoś poza autorem. Opis zrozumiały dla autora bywa niezrozumiały dla reszty zespołu.
Najlepszym sprawdzianem jest osoba najkrócej pracująca w zespole. Jeśli potrafi wykonać opisane kroki bez dopytywania, wpis jest gotowy. Jeśli musi pytać, brakuje w nim kontekstu, który autorowi wydał się oczywisty.
Wpis nieaktualny jest gorszy od braku wpisu, bo wygląda wiarygodnie. Dlatego przy każdym wpisie warto trzymać datę i osobę odpowiedzialną, a przy zmianie wersji systemu albo procedury przeglądać wpisy dotyczące tego obszaru. Pomaga też sygnał z praktyki: wpis, który konsultanci regularnie odrzucają jako niepasujący, wymaga poprawki.
Gdy zgłoszenia są jednorazowe i nie ma szans, że wrócą. Wpis, którego nikt nigdy nie otworzy, to koszt bez zwrotu. Nie opłaca się też budować bazy równolegle do istniejącej dokumentacji — jeśli firma ma już instrukcje, lepiej dopisywać do nich niż tworzyć drugie miejsce, w którym trzeba szukać. Dwa źródła prawdy szybko zaczynają się różnić i przestaje się ufać obu.