Dane potrzebne do prognozy

Wiatromierz zamocowany na maszcie stacji pogodowej

Prognoza jest tak dobra jak historia, na której się opiera. Najczęstszym problemem nie jest brak danych, tylko brak kontekstu do nich.

Liczby sprzedaży ma każda firma — siedzą w systemie handlowym albo w sklepie. Czego zwykle nie ma, to informacji, dlaczego dany miesiąc wyglądał tak, a nie inaczej. Bez niej model traktuje wszystkie odchylenia jednakowo i uczy się rzeczy, które się nie powtórzą.

Podstawa

Historia sprzedaży w podziale na okresy i pozycje, najlepiej dzienna. Dane miesięczne wystarczają do planowania ogólnego, nie do zamówień.

Dane dzienne można zawsze zsumować do tygodni czy miesięcy. Odwrotnie się nie da. Dlatego przy eksporcie z systemu warto od razu wziąć najniższy dostępny poziom, nawet jeśli na początku używa się go zagregowanego.

Sprzedaż a popyt

Najważniejsze rozróżnienie. Sprzedaż zerowa przy braku towaru nie oznacza braku popytu, a model tego nie odgadnie.

To rozróżnienie decyduje o kierunku błędu. Prognoza oparta wyłącznie na sprzedaży zawsze zaniża zapotrzebowanie, i to najmocniej tam, gdzie firma traciła najwięcej. Efekt się nakręca: mniejsze zamówienie oznacza kolejny brak, kolejny brak obniża prognozę jeszcze bardziej.

Informacja o brakach

Kiedy i którego towaru nie było. Bez tego prognoza zaniża zapotrzebowanie dokładnie tam, gdzie było największe.

Część systemów pozwala odtworzyć historię stanów magazynowych i wtedy da się to wyliczyć wstecz. Jeśli nie — pozostaje zapisywanie na bieżąco. Pomagają też ślady popytu, których nikt nie zbiera: zapytania bez oferty, pozycje usuwane z koszyka, zamówienia realizowane częściowo.

Promocje i akcje

Okresy promocyjne oznaczone w danych. Inaczej model uzna wywołany nimi skok za normalny poziom sprzedaży.

Wystarczy prosta tabela: pozycja albo grupa, data od, data do, rodzaj akcji. Prowadzona równolegle z działaniami handlowymi kosztuje kilka minut, a odtworzona po roku jest już nie do odzyskania — zdarzenia jednorazowe wymagają dokładnie tej samej dyscypliny.

Zdarzenia nietypowe

Awaria, przestój, duże zamówienie jednorazowe. Kalendarz takich zdarzeń jest równie ważny jak same liczby.

Do tego dochodzą zmiany po stronie firmy, o których łatwo zapomnieć: wycofanie pozycji z oferty, zmiana indeksu przy tym samym towarze, zmiana opakowania albo jednostki miary. Każda z nich rozbija historię i wygląda w danych jak zmiana popytu.

Dane zewnętrzne

Pogoda, kalendarz świąt, wskaźniki branżowe. Przydatne w niektórych branżach i zwykle warte sprawdzenia dopiero po wyczerpaniu danych własnych.

Kalendarz świąt i dni roboczych jest wyjątkiem — kosztuje niewiele i przydaje się prawie zawsze. Reszta wymaga integracji i utrzymania, więc warto najpierw sprawdzić, czy w ogóle poprawia wynik na danych z przeszłości.

Ile tego trzeba

Mniej, niż się zwykle zakłada. Historia sprzedaży, oznaczone braki, oznaczone promocje i kalendarz zdarzeń wystarczają do pierwszej wersji. Zbieranie danych „na wszelki wypadek" wydłuża wdrożenie i rzadko poprawia wynik. Lepiej ruszyć z tym, co jest, zmierzyć błąd i dopiero wtedy decydować, czego naprawdę brakuje.