Odczyt dokumentów jest zastosowaniem o najkrótszej drodze do oszczędności — i o najwyższym koszcie pomyłki, jeśli nikt wyniku nie sprawdza.
Dwa podejścia
Klasyczne rozpoznawanie znaków odczytuje tekst z układu. Modele językowe rozumieją treść i radzą sobie z dowolnym układem, ale bywają nieprzewidywalne.
W praktyce najlepiej sprawdza się połączenie: odczyt tekstu jednym narzędziem, zrozumienie treści drugim. Wtedy widać, na którym etapie powstał błąd — czy tekst został źle odczytany, czy dobrze odczytany i źle zinterpretowany. To rozróżnienie ma znaczenie przy poprawianiu.
Co sprawdzić
- jakość przy polskich znakach,
- odczyt tabel i pozycji dokumentu,
- zachowanie przy skanach niskiej jakości,
- rozpoznanie dokumentu obcojęzycznego,
- format wyniku nadający się do dalszego przetwarzania.
Pozycje dokumentu
Odczyt nagłówka faktury jest prosty. Odczyt wszystkich pozycji z ilościami i cenami — znacznie trudniejszy i to on decyduje o przydatności. Kłopot sprawiają pozycje przechodzące na kolejną stronę, rabaty w osobnych wierszach, opakowania zbiorcze i opisy rozbite na kilka linii. Warto sprawdzić właśnie takie dokumenty, a nie wzorcową fakturę z jedną pozycją.
Kontrola wyniku
Sprawdzenie sum, zgodności z zamówieniem, poprawności numeru identyfikacyjnego. Automatyczna kontrola wyłapuje większość błędów odczytu. Reguły są proste i tanie w napisaniu: suma pozycji zgadza się z sumą dokumentu, dostawca istnieje w kartotece, data mieści się w rozsądnym zakresie. Dokument, który przejdzie te testy, można przyjąć bez oglądania.
Pewność odczytu
Narzędzie powinno zgłaszać niepewność, a nie zgadywać. Dokumenty oznaczone jako niepewne kierujemy do człowieka. Ważne, żeby ta ścieżka istniała od pierwszego dnia i miała właściciela — inaczej dokumenty odłożone jako wątpliwe zalegają, a proces stoi.
Skąd biorą się dokumenty
Zanim narzędzie cokolwiek odczyta, dokument musi do niego trafić. Skrzynka pocztowa, skaner, folder na dysku, portal dostawcy — każde źródło wymaga osobnego rozwiązania i to zwykle ta część zajmuje najwięcej czasu we wdrożeniu. Warto też ustalić, co dzieje się z dokumentem po odczycie: gdzie zostaje oryginał, jak jest oznaczany jako przetworzony i co się dzieje, gdy ten sam plik trafi drugi raz.
Miejsce w procesie
Sam odczyt niewiele daje, jeśli wynik trzeba przepisać do systemu. Wartość powstaje dopiero po wpięciu narzędzia w system, w którym pracuje zespół, razem z zapisem tego, co zostało odczytane, i możliwością poprawki.
Kiedy to się nie opłaca
Przy niewielkiej liczbie dokumentów miesięcznie koszt wdrożenia i kontroli przewyższa oszczędność. Podobnie przy dokumentach, których i tak ktoś musi przeczytać ze zrozumieniem. Zanim padnie decyzja, warto policzyć pełny rachunek, wraz z czasem na sprawdzanie wyników.
Próba na własnych dokumentach
Na kilkudziesięciu dokumentach od rzeczywistych dostawców, w tym najgorszej jakości. To jedyne sensowne porównanie narzędzi w tej kategorii i podstawa sprawdzenia przed decyzją.