Automatyzacja aktualizacji systemów i oprogramowania

Dłoń trzymająca telefon z listą aplikacji do aktualizacji

Aktualizacje zamykają luki bezpieczeństwa i psują działające rzeczy. Oba stwierdzenia są prawdziwe — dlatego proces musi to godzić, a nie wybierać jedną stronę.

Podział na grupy

Najpierw stanowiska testowe, potem część zespołu, na końcu reszta i serwery. Wdrożenie wszędzie naraz zamienia jedną wadliwą poprawkę w awarię całej firmy.

Grupa pierwsza powinna obejmować komputery osób, które zauważą problem i zgłoszą go, a nie takich, które przez tydzień będą pracować obok usterki. Odstęp między grupami wystarczy taki, żeby zdążyła pojawić się informacja zwrotna — zwykle kilka dni normalnej pracy, obejmujących także czynności wykonywane rzadziej.

Okna serwisowe

Aktualizacje wymagające ponownego uruchomienia poza godzinami pracy. Restart w środku dnia to utracone dane i telefon do obsługi.

Warto sprawdzić, kiedy naprawdę nikt nie pracuje. W firmach handlowych ruch bywa wieczorem, magazyn zaczyna wcześniej niż biuro, a zamknięcie miesiąca w księgowości wyklucza kilka konkretnych dni. Okno wybrane bez tej wiedzy prędzej czy później trafi w najgorszy możliwy moment.

Priorytet dla poprawek bezpieczeństwa

Krytyczne luki wymagają szybszej ścieżki niż zwykłe usprawnienia. Warto rozdzielić te dwa strumienie, bo mają inny bilans ryzyka.

Rozdzielenie oznacza w praktyce dwa harmonogramy: comiesięczny dla zwykłych poprawek i doraźny dla luk aktywnie wykorzystywanych. Ten drugi musi mieć z góry ustaloną osobę decyzyjną, bo uruchamia się poza normalnym trybem i wymaga zgody na skrócenie testów.

Możliwość wycofania

Przed aktualizacją serwera — kopia albo migawka pozwalająca wrócić. Bez tego decyzja o aktualizacji jest decyzją bez odwrotu.

Migawka maszyny wirtualnej działa w minutę, ale nie zastępuje kopii zapasowej: leży w tym samym miejscu i znika razem z hostem. Do tego migawka trzymana tygodniami zaczyna zajmować więcej niż sama maszyna. Zasada jest prosta: migawka na czas aktualizacji, kopia na wszystko inne.

Oprogramowanie spoza systemu

Przeglądarki, wtyczki i narzędzia branżowe bywają pomijane, a to one najczęściej są drogą wejścia. Ewidencja zainstalowanego oprogramowania pozwala je objąć procesem.

Dane do tej ewidencji zbiera się tak samo jak przy inwentaryzacji sprzętu i oprogramowania — komputery same zgłaszają, co mają zainstalowane i w jakiej wersji. Bez tego lista programów do aktualizowania powstaje z pamięci, a więc niepełna.

Systemy, których nie da się aktualizować

Starsze oprogramowanie branżowe bywa przywiązane do konkretnej wersji. Skoro nie da się go poprawić, trzeba je odizolować — to również decyzja, nie zaniechanie.

Izolacja oznacza osobny segment sieci, brak dostępu do internetu, ograniczoną liczbę osób mogących się zalogować i spisany powód, dla którego wyjątek istnieje. Warto do tego dopisać datę przeglądu, bo wyjątek bez terminu staje się stanem trwałym.

Po aktualizacji

Zakończenie instalacji nie oznacza, że wszystko działa. Krótka lista rzeczy do sprawdzenia po każdym oknie serwisowym — czy usługi wstały, czy drukarki fiskalne odpowiadają, czy integracje przeszły — jest tańsza niż zgłoszenia napływające rano. Część z tych kontroli można zresztą wpiąć na stałe do monitoringu i przestać robić je ręcznie.