Własna aplikacja jest zobowiązaniem na lata. Warto sprawdzić, czy potrzeba naprawdę wykracza poza to, co da się kupić gotowe.
Potrzeba rzadko zgłasza się wprost. Widać ją w drobiazgach, które zespół uznał już za normę:
Jeden punkt z tej listy zwykle znaczy, że wystarczy uporządkować pracę. Większość punktów naraz znaczy, że obejścia kosztują już więcej niż narzędzie.
Program z rynku kosztuje ułamek własnego i ma wsparcie. Jeśli pokrywa potrzebę w większości, zwykle warto dopasować proces do narzędzia, a nie odwrotnie.
Zanim odrzucisz gotowe rozwiązanie, sprawdź dwie rzeczy. Czy brakujący element jest naprawdę istotny, czy tylko inny niż dotychczasowe przyzwyczajenie. I czy program udostępnia interfejs wymiany danych — wtedy brakującą część można dobudować obok, zamiast pisać całość od zera. Osobnym wariantem jest arkusz kalkulacyjny, który przy jednej osobie i prostym procesie bywa w zupełności wystarczający.
Gdy sposób działania firmy jest jej przewagą i żadne gotowe rozwiązanie go nie odwzorowuje. Albo gdy chodzi o połączenie kilku systemów, których nikt nie łączy standardowo.
Trzeci przypadek to skala pracy ręcznej: czynność powtarzana codziennie przez kilka osób, której żaden dostępny program nie obejmuje. Koszt budowy porównuje się wtedy nie z ceną licencji, tylko z godzinami, które i tak są wydawane.
Po stronie kosztów: budowa, utrzymanie, poprawki, zależność od wykonawcy. Po stronie korzyści: zaoszczędzony czas przeliczony na godziny w skali roku. Ta druga liczba zwykle rozstrzyga.
Do kosztów trzeba doliczyć pozycje, o których łatwo zapomnieć: przeniesienie danych z arkuszy, przeszkolenie zespołu i utrzymanie po wdrożeniu. Rozliczenie prowadzi się stawką godzinową albo wyceną za projekt, zależnie od zakresu. Część elementów jest gotowa, więc proste wdrożenia zamykają się w kilka dni.
Pierwsza aplikacja powinna rozwiązywać jeden problem. Rozbudowana wizja obejmująca wszystko naraz kończy się projektem, który nigdy nie wchodzi do użycia.
Zanim powstanie kod, warto przygotować prototyp ekranów i sprawdzić go z osobami, które będą na nim pracować. Poprawka na makiecie jest tania. Ta sama poprawka w działającym narzędziu już nie.
Gdy proces zmienia się co kilka miesięcy — aplikacja utrwala wtedy stan, który zaraz przestanie obowiązywać. Gdy narzędzie ma obsłużyć jedną osobę i kilkanaście operacji miesięcznie. I gdy w firmie nie ma nikogo, kto odpowie na pytania o reguły procesu. Bez takiej osoby projekt stoi niezależnie od budżetu.