Model obsługujący dziesięć osób wymaga innego układu niż model dla jednej. Główna różnica leży w kolejkowaniu i limitach.
Serwer udostępnia model, aplikacje i użytkownicy z niego korzystają. Instalacja u każdego osobno mnoży pracę bez żadnej korzyści.
Przy takim układzie zmiana wersji, poprawka polecenia systemowego czy nowe ograniczenie wchodzą w jednym miejscu. Cała reszta organizacji pracy opiera się na tym samym założeniu, opisanym szerzej przy okazji tego, jak działa model na serwerze firmowym.
Zapytania czekają zamiast się odbijać. Kilkusekundowe oczekiwanie w szczycie jest znośne, komunikat o błędzie — nie.
Kolejka potrzebuje jednak granicy. Bez niej przy dużym szczycie rośnie tak, że odpowiedzi przychodzą po czasie, w którym nikt już na nie nie czeka, a użytkownik i tak wysyła zapytanie drugi raz. Lepiej ustawić rozsądny limit oczekiwania i pokazać, że system pracuje, niż milczeć przez kilka minut.
Na użytkownika i na aplikację. Jeden proces przetwarzający tysiąc dokumentów potrafi zablokować pracę interaktywną całego zespołu.
Limity mają tu rolę techniczną, nie dyscyplinującą. Chodzi o to, żeby żadne pojedyncze zadanie nie mogło zająć całej maszyny, bo skutek odczuwa wtedy każdy. Najprościej przypisać je do klucza aplikacji, co przy okazji porządkuje bezpieczeństwo instalacji lokalnej.
Praca interaktywna i przetwarzanie wsadowe konkurują o ten sam sprzęt. Zadania wsadowe warto przenieść poza godziny pracy albo na osobną kartę.
Jeśli rozdzielenie w czasie nie wchodzi w grę, zostaje pierwszeństwo: zapytania od ludzi idą przed zadaniami w tle. Efekt jest taki, że przetwarzanie partii dokumentów zwalnia w godzinach szczytu i nadrabia po południu, a nikt przed ekranem tego nie odczuwa.
Zapis, kto ile zapytań wykonał. Przy sprzęcie wspólnym to podstawa rozmowy o rozbudowie, a nie kontrola pracowników.
Bez takiego zapisu dyskusja o dokupieniu sprzętu opiera się na wrażeniach. Z zapisem widać, czy obciążenie rośnie równomiernie, czy pochodzi z jednego procesu, który wystarczy przestawić na noc. To zwykle najtańsze usprawnienie.
Druga karta w tym samym serwerze albo drugi serwer za rozdzielaczem obciążenia. Warto to przewidzieć, zanim jedna karta przestanie wystarczać.
Przewidzieć znaczy: zostawić miejsce w obudowie i zapas w zasilaniu, a po stronie aplikacji nie zapisywać adresu jednej maszyny na sztywno. Kiedy w ogóle warto rozbudowywać, pokazuje pomiar przepustowości, a nie skargi na wolne działanie.
Przy dwóch albo trzech osobach korzystających z modelu sporadycznie kolejki, limity i rozliczanie użycia są konstrukcją bez zastosowania. Nikt nikomu nie wchodzi w drogę, a każdy dołożony element trzeba potem utrzymywać. Warto zaczynać od najprostszego układu i dokładać kolejne rzeczy dopiero wtedy, gdy pojawi się problem, który mają rozwiązać. Odwrotna kolejność daje rozbudowaną instalację, której nikt do końca nie rozumie.