Po roku nikt nie pamięta, gdzie w firmie działają narzędzia AI. Rejestr jest warunkiem jakiejkolwiek oceny ryzyka.
Każde pole ma odpowiadać na pytanie, które i tak kiedyś padnie. Rodzaj danych rozstrzyga, czy zastosowanie w ogóle jest dopuszczalne. Osoba odpowiedzialna rozstrzyga, kogo pytać, gdy coś przestanie działać. Data przeglądu rozstrzyga, co wymaga sprawdzenia w tym roku.
Żeby wiedzieć, gdzie trafiają dane, co przestanie działać przy zmianie dostawcy i co wymaga przeglądu przy zmianie przepisów.
Jest też powód doraźny. Gdy przychodzi pytanie od klienta albo z zewnątrz o to, jak firma używa AI, rejestr pozwala odpowiedzieć w godzinę zamiast w tydzień. Bez niego odpowiedź trzeba dopiero zebrać po działach, a zebrane w pośpiechu informacje bywają niepełne.
Narzędzie używane przez jedną osobę do jednego zadania też należy do rejestru. Właśnie takie zastosowania wymykają się kontroli.
Wtyczka do przeglądarki, dodatek do arkusza, asystent w narzędziu, z którego korzysta dział marketingu — każde z nich przetwarza jakieś dane firmy. Znalezienie ich wymaga rozmowy z ludźmi, a nie przeglądu faktur. Pomaga tu porządek w dostępach pracowników do narzędzi, bo lista kont jest punktem wyjścia.
Rejestr jest jej podstawą. Bez listy zastosowań ocena dotyczy wyobrażenia, nie stanu faktycznego.
Dlatego krótką ocenę najwygodniej trzymać w tym samym wierszu: kilka zdań przy wpisie, a nie osobny dokument w innym miejscu.
Wpis przy uruchomieniu nowego zastosowania, przegląd całości raz w roku. Rejestr nieaktualny jest gorszy niż jego brak, bo daje złudzenie kontroli.
Najprościej powiązać wpis z momentem, w którym i tak coś się dzieje: nadaniem dostępu, zakupem licencji, uruchomieniem integracji. Rejestr uzupełniany „przy okazji porządków" nie jest uzupełniany wcale. Całość domyka regularny przegląd.
Arkusz w zupełności wystarcza. Znaczenie ma to, że istnieje i jest uzupełniany, a nie w czym go prowadzimy.
Osobne narzędzie do zarządzania zgodnością w firmie kilkunastoosobowej jest kosztem bez pokrycia. Wprowadza obowiązek nauki i logowania tam, gdzie wystarczy plik, do którego wszyscy mają dostęp.
Od jednej rozmowy w każdym dziale i jednego pytania: z czego korzystasz i do czego. Bez oceniania, bo ocena na tym etapie zamyka ludziom usta i lista wychodzi krótsza niż stan faktyczny. Zebrane w ten sposób pozycje wpisujemy takie, jakie są, nawet jeśli część z nich trzeba będzie potem wycofać. Rejestr pokazujący prawdziwy stan jest podstawą do pracy. Rejestr pokazujący stan pożądany nie służy niczemu.