Cała mechanika wyszukiwania semantycznego sprowadza się do jednego pomysłu: teksty o zbliżonym znaczeniu mają zbliżone współrzędne.
Model zamienia fragment tekstu w ciąg liczb wyznaczających położenie w przestrzeni o wielu wymiarach. Bliskość punktów odpowiada podobieństwu znaczenia.
Współrzędne nie mają nazw ani interpretacji. Nie da się wskazać, że jedna odpowiada za branżę, a druga za ton wypowiedzi. Liczy się wyłącznie to, że teksty o zbliżonym sensie lądują blisko siebie, a niepodobne daleko.
Nie ma przy tym znaczenia, ile znaków liczy fragment — wynik zamiany ma zawsze tę samą postać. Dzięki temu krótkie pytanie i długi akapit da się porównać wprost.
Zapytanie zamieniane jest na punkt, a wynikiem są fragmenty położone najbliżej. To wszystko, co dzieje się pod spodem.
Stąd bierze się właściwość początkowo myląca: wynik jest zawsze. Nawet zapytanie zupełnie niezwiązane ze zbiorem zwróci najbliższe fragmenty — po prostu leżą one daleko. Rozpoznanie sytuacji „nic tu nie pasuje" wymaga osobnej decyzji po stronie systemu.
Osobny od modelu językowego i to on decyduje o jakości wyszukiwania. Najlepszy model odpowiadający nie naprawi złych osadzeń.
To rozróżnienie bywa mylone. Model językowy formułuje zdania w odpowiedzi. Model osadzeń tylko wyznacza położenie tekstu i nie tworzy ani jednego słowa. W samej wyszukiwarce, bez generowania odpowiedzi, ten drugi wystarcza w zupełności — cała rzecz może działać bez modelu językowego.
Pierwsza pozycja jest w polskich wdrożeniach najważniejsza i najczęściej pomijana. Rozstrzyga o niej sprawdzenie na własnych tekstach, nie opis producenta.
Nie cały dokument, tylko fragment. Sposób pocięcia treści wpływa na wynik równie mocno jak sam model — osadzenie fragmentu obejmującego pięć tematów nie jest bliskie żadnemu z nich. Temu poświęcony jest osobny tekst o podziale dokumentów na fragmenty.
Wymaga przeliczenia całego zbioru od nowa. Osadzenia z dwóch różnych modeli są nieporównywalne.
To samo dotyczy zmiany sposobu podziału. Warto przewidzieć to w harmonogramie: przeliczenie dużego zbioru trwa i kosztuje, a w trakcie indeks bywa niespójny. Przy większych zbiorach robi się to obok istniejącego indeksu i przełącza dopiero po sprawdzeniu jakości.
Symboli, numerów katalogowych i skrótów wewnętrznych — te wymagają dopasowania dosłownego obok. Nie załatwią też braków w treści: punkt bez zapisanej informacji po prostu nie powstanie.
Najczęściej z trzech miejsc: fragment obejmował zbyt wiele wątków, tekst źródłowy był niestaranny albo pytanie dotyczyło symbolu. Czwarta przyczyna jest innego rodzaju — informacji po prostu nie ma w zbiorze, a mechanizm i tak zwraca coś zbliżonego. Dlatego przy ocenie trzeba osobno liczyć zapytania, na które poprawną odpowiedzią jest brak wyniku.
Wybór modelu osadzeń jest ważniejszą decyzją niż wybór modelu językowego — i znacznie rzadziej rozważaną.