Wykrywanie anomalii wdrożone szeroko od razu kończy się lawiną sygnałów i wyłączeniem po miesiącu. Zakres rośnie stopniowo.
Ten, w którym problemy są kosztowne i wykrywane późno. Zwykle sprzedaż produktów albo ceny zakupu.
Wybór warto oprzeć na jednym pytaniu: jaka sprawa z ostatniego roku wyszła na jaw za późno i ile kosztowała. Odpowiedź zwykle pada od razu i wskazuje obszar lepiej niż jakakolwiek analiza.
Czy reguła wskazałaby znane problemy z przeszłości i ile dałaby fałszywych alarmów. Godzina pracy, która oszczędza miesiąca.
Druga liczba jest ważniejsza od pierwszej. Reguła, która wychwyciłaby wszystko, ale przy okazji zgłosiłaby kilkadziesiąt spraw tygodniowo, nie nadaje się do uruchomienia w firmie, w której nikt nie ma na to czasu.
Progi wartości i porównania z poprzednim okresem. Modele uczące się dopiero tam, gdzie proste zawiodą.
Wiele takich kontroli jest gotowych i wymaga tylko podłączenia do danych firmy, więc pierwszy etap zwykle zamyka się w kilka dni. Praca zaczyna się dopiero przy dostrajaniu.
Kto dostaje sygnał, w jakim czasie ma go rozpatrzyć, gdzie zapisuje rozstrzygnięcie. Ustalone przed uruchomieniem.
Trzeba przy tym powiedzieć wprost, że wskazanie jest powodem do sprawdzenia, a nie stwierdzeniem, że coś jest nie tak. Zespół, który tego nie usłyszy na początku, po kilku pustych zgłoszeniach uzna narzędzie za niedziałające. Szerzej opisuje to tekst o reakcji na wykrytą anomalię.
Lepiej zacząć od kilku sygnałów tygodniowo i podnosić czułość, niż odwrotnie.
Podnoszenie czułości przy działającym rozwiązaniu jest łatwe. Odzyskiwanie zaufania po tygodniu fałszywych alarmów jest znacznie trudniejsze i czasem nie udaje się wcale.
Przez pierwszy miesiąc przegląd wszystkich sygnałów i ich rozstrzygnięć. To materiał do ustawienia progów.
To także etap, na którym wychodzi rzeczywisty stan danych. Zwykle spora część pierwszych zgłoszeń dotyczy pomyłek w kartotekach, nie zjawisk — i jest to normalny przebieg, a nie oznaka, że coś poszło źle.
Kolejny obszar po ustabilizowaniu pierwszego i po wykazaniu wartości.
Dopiero wtedy, bo każdy nowy obszar dokłada zgłoszeń do tej samej puli uwagi. Dwa obszary uruchomione naraz zwykle psują oba.
Trafność, pominięcia, wartość wychwyconych spraw, korekta progów.
Przy małej liczbie dokumentów i krótkiej historii wykrywanie nie ma się na czym oprzeć, a właściciel i tak przegląda wszystko sam. Wtedy taniej wychodzą pojedyncze kontrole rachunkowe niż osobne rozwiązanie.
Uruchomienie wykrywania bez ustalenia, kto reaguje. Sygnały płyną, nikt ich nie rozpatruje, rozwiązanie zostaje wyłączone jako nieprzydatne.