Zmiana ceny wpływa na sprzedaż, ale nie zawsze tak, jak się zakłada. Dane historyczne pozwalają to sprawdzić zamiast zgadywać.
Sprawdzić — czyli w najlepszym razie zawęzić pole domysłu. Cena rzadko zmienia się w oderwaniu od reszty: zwykle towarzyszy jej promocja, sezon albo ruch konkurencji. Rozdzielenie tych wpływów jest trudne i warto to powiedzieć wprost.
Da się ją oszacować z historii zmian cen i towarzyszących im zmian sprzedaży. Różni się między produktami znacznie bardziej, niż wynikałoby z intuicji.
Warunek jest jeden: w danych musi być wystarczająco dużo zmian cen, żeby było na czym się oprzeć. Przy cenniku zmienianym raz w roku nie ma czego szacować i lepiej to przyznać, niż podawać liczbę wyliczoną z dwóch punktów.
Obniżka o pięć procent wymaga zwykle znacznie większego wzrostu sprzedaży, żeby się opłacić. Ten rachunek warto zrobić przed decyzją.
Rachunek jest prosty i nie wymaga żadnego modelu — wystarczy marża na pozycji. Daje próg: o ile musi wzrosnąć sprzedaż, żeby wyjść na swoje. Dopiero potem ma sens pytanie, czy taki wzrost jest realny.
Klienci porównują ceny nielicznych, dobrze znanych pozycji. Tam cena ma znaczenie największe, a przy pozostałych — mniejsze niż się sądzi.
Wskazanie tych pozycji jest zwykle prostsze niż jakakolwiek analiza: handlowcy i obsługa klienta wiedzą, o co pytają klienci przy każdej rozmowie. Warto tę listę spisać i traktować osobno.
Obniżka jednego produktu przenosi sprzedaż z innego. Efekt liczony w oderwaniu od reszty asortymentu bywa iluzoryczny.
Do tego dochodzi wpływ na zapas. Skuteczna obniżka zmienia rytm sprzedaży, więc prognoza przygotowana wcześniej przestaje pasować, a zamówienia u dostawcy były składane pod poprzednie założenia. Decyzję cenową warto więc uzgadniać z zaopatrzeniem, nie tylko z handlem.
Zmiana na części asortymentu i porównanie z resztą. Znacznie pewniejsze niż zmiana wszystkiego naraz i analiza po fakcie.
Grupa porównawcza musi być podobna i obserwowana w tym samym czasie — inaczej sezon albo pogoda wytłumaczą wynik lepiej niż cena. Okres testu i sposób oceny trzeba ustalić przed startem, bo po fakcie zawsze znajdzie się interpretacja pasująca do oczekiwań.
Automatyczne ustalanie cen wymaga zabezpieczeń: ceny minimalnej, kontroli marży i nadzoru człowieka. Błąd w tym obszarze jest natychmiast kosztowny.
Kosztowny i widoczny na zewnątrz, w przeciwieństwie do pomyłki w zamówieniu. Dlatego rozsądny układ to propozycja zmiany do zatwierdzenia, a nie automat, oraz zapis, kto i dlaczego zmienił cenę.
Przy niewielkim asortymencie albo rzadkich zmianach cennika modelowanie wrażliwości nie ma się na czym oprzeć. Wtedy uczciwiej policzyć próg opłacalności obniżki i podjąć decyzję jawnie, wiedząc, że to zakład. To jedna z sytuacji, w których granice prognozowania widać najwyraźniej.