Sprzedaż towaru leżącego w magazynie dostawcy pozwala oferować szeroki asortyment bez zamrażania kapitału. Przenosi natomiast całe ryzyko na jakość danych i szybkość partnera.
Co pobieramy od dostawcy
Asortyment, ceny zakupu, stany i czasy dostępności. Kluczowa jest częstotliwość — stan sprzed doby przy szybko rotującym towarze prowadzi do sprzedaży czegoś, czego już nie ma.
Forma bywa różna. Więksi dostawcy udostępniają interfejs programistyczny, mniejsi wystawiają plik do pobrania o ustalonej porze. Ta druga droga to w praktyce integracja plikowa ze wszystkimi jej ograniczeniami: opóźnieniem, kruchością przy zmianie układu kolumn i brakiem potwierdzenia, że plik jest kompletny.
Jakość danych dostawcy
Opisy bywają skopiowane od producenta, zdjęcia mają różne rozmiary, a kategorie nie odpowiadają naszym. Dane trzeba przekształcić, zanim trafią do sklepu, i zdecydować, co robimy z pozycjami niekompletnymi. Publikowanie wszystkiego, co przyszło, kończy się ofertami bez zdjęcia i bez parametrów, które nie sprzedają, a zajmują miejsce w katalogu.
Bufor bezpieczeństwa
Pomniejszenie pokazywanego stanu o kilka sztuk pochłania opóźnienie synchronizacji. Kosztuje utracone zamówienia przy resztkach, ale chroni przed anulowaniem już przyjętych.
Bufor nie musi być jednakowy dla wszystkiego. Przy towarze rotującym wolno wystarczy minimalny, przy szybko schodzącym trzeba go zwiększyć. To parametr do korygowania na podstawie tego, jak często rzeczywiście brakuje towaru.
Przekazanie zamówienia
Automatyczne przekazanie skraca czas realizacji. Wymaga jednak pewności co do dostępności — zamówienie przekazane i odrzucone przez dostawcę oznacza kontakt z klientem i tłumaczenie.
Trzeba też przewidzieć zamówienie mieszane, w którym część pozycji jest u nas, a część u dostawcy. Wtedy zapada decyzja: dzielimy przesyłkę czy czekamy na skompletowanie. Obie odpowiedzi są dopuszczalne, ale muszą być podjęte świadomie, bo wpływają na koszt wysyłki i na to, co widzi klient.
Wielu dostawców, ten sam towar
Reguła wyboru powinna uwzględniać cenę, dostępność i czas dostawy. Zawsze najtańszy dostawca bywa najwolniejszy, a przy zamówieniu ekspresowym to zła decyzja.
Warunkiem działania takiej reguły jest rozpoznanie, że pozycje z dwóch cenników to ten sam produkt. Bez wspólnego kodu identyfikującego trzeba je dopasowywać ręcznie, a przy szerokim asortymencie jest to praca ciągła.
Czego nie widać
Przy dropshippingu nie kontrolujemy pakowania, terminu ani stanu przesyłki, a reklamacje trafiają do nas. Warto mierzyć terminowość i liczbę reklamacji per dostawca — to jedyny sposób oceny współpracy.
Zasady postępowania przy opóźnieniu dostawcy warto uzgodnić z nim wprost, bo wobec klienta odpowiadamy my i to my ponosimy skutki jego pomyłki.
Kiedy to się nie opłaca
Przy wąskim, stabilnym asortymencie własny magazyn daje krótszy czas realizacji i pełną kontrolę. Model pośredni bywa najlepszy: towar rotujący u siebie, długi ogon od dostawcy. Podobnie wygląda to przy sprzedaży na platformach, które oceniają terminowość — tam opóźnienie dostawcy obniża ocenę sprzedawcy, czyli widoczność wszystkich ofert.